Obserwatorzy

czwartek, 21 stycznia 2016

Indigo Milkshake i srebrna folia

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać takie codzienne pazurki, spokojne niezbyt rzucające się w oczy. Od niedawna testuję kilka lakierów hybrydowych z firmy Indigo i jestem nimi oczarowana! Moim zdaniem są o niebo lepsze od Semilaca.

Milkshake to trudny do opisania kolor. Z jednej strony to beż z nutami szarości, a z drugiej strony to beż z nutami delikatnego brązu. Sama nie wiem, do której wersji mu bliżej. Konsystencja tak jak w przypadku innych lakierów tej marki jest dosyć hmmmm żelkowata. Niby gęsta, ale potrzebne są trzy warstwy aby dokładnie pokryć płytkę. Lakier nie bąbelkuje i nie odparza się. Malowanie nim paznokci to czysta przyjemność. Zdobienie wykonane srebrną folią również z firmy Indigo.



Pazurki dosyć mocno skróciłam, ale mimo wszystko ten kolor wygląda na paznokciach bardzo elegancko:)
 



Co myślicie o takich pazurkach?
Pozdrawiam 
Kasia

niedziela, 10 stycznia 2016

Semilac Blueberry Kiss i muszelka

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać nowość w moim zbiorze lakierów hybrydowych z Semilaca, a mianowicie piękny roziskrzony fiolet Blueberry Kiss.


Blueberry Kiss to bardzo piękny, głęboki fiolet z masą maleńkich drobinek (które same w sobie nie są nachalne i tandetne). Jak większość lakierów Semilac łatwo się aplikuje, do dokładnego pokrycia płytki paznokcia potrzebne są trzy warstwy. Konsystencja jest lekko hmmm.. galaretkowata, nie jest zbyt rzadki, ale i też nie jest bardzo gęsty. Nie zauważyłam, aby w trakcie nakładania tworzyły się bąbelki. Raczej nie ma tendencji do odparzania się.

Na stronie Semilaca kosztuje 29zł.






Muszelka wykonana białym lakierem Semilac 001 Strong White, a następnie wszystkie pazurki pokryłam topem z Indigo.

Jak Wam się podoba nowy kolorek?


Pozdrawiam Kasia

środa, 6 stycznia 2016

Co się działo podczas mojej nieobecności? Posumowanie roku, sylwester z prostytutkami i postanowienia noworoczne

Cześć dziewczyny!!!


Długo mnie tutaj nie było i wstyd mi z tego powodu. Kłamać nie będę, ostatnio bardzo ciężko u mnie z wolnym czasem, choć bez wątpienia gdybym się dobrze zorganizowała na pewno znalazłabym chwilę na wpis dwa razy w tygodniu.

Ostatni raz pisałam w połowie listopada, co się od tego czasu zmieniło? Otóż jeszcze bardziej wkręciłam się w pazurki. Poza normalną pracą zawodową w zupełnie innej branży od 7-15 godz, od 16 tak do 20-22 godz. robię pazurki. Niestety to uzależnia:D Zaczęło się od 20 lakierów hybrydowych, a dzisiaj mam ich ok. 120, do tego żele, żele do zdobień, folie transferowe, wszelkie pyłki syrenki, holo itd, brokaty.... Kolekcja ciągle się rozrasta. Głównie kupuję lakiery Semilac i jestem z nich zadowolona, z Neo Nail różnie bywa (jedne kolory są ok, a inne totalnie beznadziejne), Indigo mnie trochę rozczarowało... Czy wiążę z tym przyszłość? Nie wiem. Wszystko zależy od pracy zawodowej, jak w tym temacie się wszystko ułoży. Pazurki to coś co sprawia mi radość, jest to raczej moje hobby (a jeśli na hobby można zarobić to wspaniale).

 









Rok 2015 minął bardzo szybko. Początek podporządkowany był sprawom ślubno-weselnym, a im bliżej czerwca, tym szybciej dni mijały. Czy teraz patrząc z perspektywy czasu coś bym zmieniła? Nie. Z lokalu byłam bardzo zadowolona, zespół, fotografki, fryzjerka i kosmetyczka również sprawdziły się idealnie. Jedynie może mniej bym się denerwowała, bo na co był ten cały stres? Wszystko wypaliło, było ok, a kto chciał pomarudzić i krytykować,  to i tak znalazł coś do czego mógł się doczepić i choćbym stanęła na głowie i zaklaskała nogami i tak bym tego nie zmieniła....  Reszta roku upłynęła na pracy, z przerwą na wczasy w Chorwacji, znów praca, praca, praca. No i dobrze, bo niestety ale w moim mieście bardzo o nią ciężko. Czy coś się zmieniło po ślubie? Mieszkamy razem od 5 lat, więc byłam pewna, że ślub niczego nie zmieni, a jednak się myliłam. Mężczyzna chyba faktycznie myśli zupełnie inaczej niż kobieta i wychodzi z założenia "teraz po ślubie starać się już nie muszę". Szkoda. Poza tym, innych zmian nie zauważyłam.
W tym roku bardzo mocno się wkręciłam w naturalną pielęgnację. Zaczęło się od hennowania włosów, powrót do maski drożdżowej, sok z aloesu i pokrzywy, naturalne toniki do twarzy itd. Na dzień dzisiejszy za każdym razem do maski dodaję naturalne składniki, nigdy nie nakładam jej solo. Bardzo lubię ruskie kosmetyki :) To samo tyczy się pielęgnacji twarzy.


Na sylwestra wybraliśmy się większą grupką znajomych do pałacu, który znajduje się ok 5km od moje miejscowości. Zazwyczaj idziemy stałą ekipą i mamy swój stolik. Płaciliśmy normalną cenę od pary, więc oczekiwałam jakiegoś obiadu/kolacji, ciasta, zimnych przekąsek i czegoś zimnego na koniec. A co zastałam? Na dwóch salach rozmieszczono ok 100 osób (przy czym jeden stolik na naszej sali przez dłuższy czas był wolny, ale później okazało się dla kogo był zostawiony). Sala do tańca pomieściłaby ledwo 60 osób. Nikt z obsługi nie raczył nas powiadomić, że w zupełnie innym pomieszczeniu jest szwedzki stół, dopiero gdy ludzie z drugiej sali zaczęli maszerować z surówkami zorientowaliśmy się, że trzeba wyruszyć po obiad/kolację. Podano chyba resztki z wesela, które odbywało się w święta. Śmierdzące podsmażone kopytka z kiełbasą, gotowane ziemniaki, które były ok, podsmażone ziemniaki, które były strasznie opite tłuszczem, których chyba zbyt świeży nie był, pieczeń, która była ok, jakieś roladki i surówki, które nie były zjadliwe. Po tego była jeszcze zupa... Ok, no dobra. Po ciasto znowu trzeba było maszerować i jak się okazało podano tylko tartę z jabłkami. Zero owoców, babeczek itd. ok 21.30 podano zimne przekąski, które stały aż do 1:30, a co było później to nie wiem, bo pojechaliśmy do domu. Zero soków i szampana... Od kilku lat co roku idziemy gdzieś na sylwestra, czy to do restauracji czy to na wiejską salę i zawsze było pełno jedzenia, napoje, owoce i szampan do toastu, a tutaj nic... Byliśmy w szoku. Gdy zaczęły się tańce nagle przyjechał alfons z prostytutkami i zajęli ten wolny stolik na naszej sali.... Gościu cały czas zagadywał do nas, wypytywał się kto jest małżeństwem, kto parą, udzielał "życiowych porad", po prostu męczył kiszkę niemożliwie. My po jedzenie musieliśmy iść na inną salę, a dziwki obsługiwał sam właściciel... Dobrze, że muzyka była ok. Także byliśmy na sylwestrze w pałacu, jedliśmy chipsy, które ktoś na szybko kupił w markecie, nie mieliśmy szampana do toastu, ale za to były prostytutki. Zostaliśmy zapewnieni, że w cenie są fajerwerki, szampan itd... Ponoć te panie wątpliwej profesji są na każdej imprezie odbywającej się w tym miejscu (od 3 miesięcy), więc współczuję komuś, kto będzie tam wyprawiać wesele....


Postanowienia noworoczne
1. Więcej luzu. Jestem osobą, która się wszystkim bardzo przejmuje i denerwuje, a w tym roku chcę trochę zmienić nastawienie.
2. Zapuścić włosy do połowy pleców.
3. Ogarnąć problemy zdrowotne (tak tak, z wiekiem się zaczynają :D) i jeśli się uda, to wrócić do ćwiczeń.
4. Zbudować sobie taki swój świat zawodowo-domowy, w którym będzie mi dobrze.






A co u Was dziewczyny?
Pozdrawiam
Kasia