Obserwatorzy

niedziela, 7 czerwca 2015

Życzliwe porady, z którymi musi się zmierzyć Panna Młoda

Cześć dziewczyny!!!


Ślub i wesele zbliżają się wielkimi krokami:) Jest wielka radość, nutka strachu (czy wszystko wypali) i oczekiwania. Niestety są momenty, kiedy ta radość jest lekko przytłumiona przez osoby trzecie, które nie do końca rozumieją, że ten dzień to wielkie święto Młodej Pary. Rozmawiałam z wieloma byłymi Pannami Młodymi i wszystkie potwierdziły, że najbardziej irytowały je przed ślubem te "życzliwe" porady. Tak naprawdę to wcale nie są miłe słowa, tylko wścibskie wciskanie swojego zdania.

Każda dziewczyna ma wizję swojego ślubu. Na pewno każda z Was marzyła lub marzy o takiej pięknej sukni jaka jej chodzi po głowie, o tym, że tata wprowadzi ją do kościoła, że sala będzie tak wyglądać, że partner idealnie poprowadzi pierwszy taniec. Właśnie, każda przyszła Panna Młoda wie jak ma wyglądać ten najważniejszy dzień. W moim przypadku niektóre kwestie zostały przedyskutowane z rodzicami, ale tylko dlatego, że nie byliśmy czegoś pewni czy lepiej by było tak czy tak, czy też dlatego, że rodzice mają większe doświadczenie jeśli chodzi o uroczystości.

Nie da się wszystkim dogodzić i na pewno po przyjęciu weselnym znajdą się osoby, które będą coś głośno krytykować. Jednak nieuzasadniona krytyka jeszcze przed imprezą jest denerwująca. Wszystko jest niedobre. Sukienka jest kiepska, bo nie sprowadzana skądś tam, bukiet też bo z frezji, a ze storczyków jest ładniejszy. Zespół powinien grać disco polo, albo muzykę klasyczną. Jak to można nie mieć welonu? Na pierwszy taniec musi być walc, nie ma walca- nie ma pierwszego tańca. Jak się okazuje, nie ma rzeczy, której nie można objechać.  Szkoda.



7 komentarzy:

  1. Kasiu,chyba każda dziewczyna przez to przechodziła lub będzie przechodzić.Ty najlepiej wiesz,co dla Ciebie/Was najlepsze więc się radami nie przejmuj,no chyba że są one naprawdę szczere i pomocne.A po ślubie też nie opędzisz się bez wścibskich pytań w stylu -"to kiedy dziecko planujecie ?"jakby to kogoś tak naprawdę obchodziło.No cóż takie jest życie,trzeba dokonywać mądrych decyzji i nie stresować się "radami":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, tylko czasami nadmiar tych porad bywa męczący i wyprowadza trochę z równowagi.

      Usuń
  2. mi zostało 13 dni do ślubu, stres coraz większy :) śmiać mi się chce jak słyszę a że suknia ma za dużo tiulu, po co nam wystrój kościoła przecież to kolejny wydatek :D dużo by się tego znalazło :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostało nam tyle samo czasu:) No właśnie, okazuje się, że wszystko jest źle. A po co kolorowe buty? A po co tyle gości? Masakra:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana moja teściowa do dziś nam wypomina, że wzięliśmy inną salę (nie tą, co jej się podobała:D) no i, że nie pozapraszaliśmy 50 wody po kisielu. Życie, ważne, że Młodzi są zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat teściowie i rodzice nas wspierają... Ale jakieś ciotki czy osoby postronne mają pełno uwag.

      Usuń
  5. U mnie najwięcej uwag niestety ma mama... także zazdroszczę, że z rodzicami się zgadzacie :) a ciotkami i innymi osobami się nie przejmuj :) jak sama napisałaś - sama najlepiej wiesz co Ci się podoba :) To Twój ślub, a nie ich :)
    ja tam też do wszystkiego podchodzę z dystansem i robię po swojemu :)

    http://petitmaddie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń