Obserwatorzy

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Nowości cz. I

Cześć dziewczyny!!!



W ostatnich tygodniach nie miałam głowy do zakupów, ale już nadrobiłam zaległości:) Trochę się nazbierało nowości kosmetycznych, jak i ubraniowych.




Dwie nowe maski Kallos:) 


Ślubna biżuteria


Szampon do porządnego oczyszczenia włosów



Odkrycie czerwca! Świetne ampułki do włosów


Jak na razie najlepszy podkład:)



Niestety ten olejek mi nie służy:( Super mocno zapycha...



 Strój kąpielowy, 45zł


 Żakiet H&M 75zł


 Kurtka Top Secret 79zł

 HM 60zł






Lumpeks 15zł:P






 Wszystkie sukienki kupione w lumpie, ceny od 12 do 15zł


 Biedronkowa zdobycz za 11zł




Lumpeks 8zł


Jak widzicie trochę się nazbierało:) 


Pozdrawiam
Kasia



środa, 24 czerwca 2015

Już po ślubie!

Cześć dziewczyny!!!


Prawie półtora roku przygotowań do wielkiego dnia, a on zleciał niewiarygodnie szybko! Oczywiście nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale byłam na to przygotowana:)

Wstałam o 6 rano, umyłam włosy, nałożyłam ampułkę regenerującą, później pojechałam z mamą po frezje do ślubnej fryzury, a następnie na  godzinę 9 do fryzjera. Ostatecznie zdecydowałam się na bardzo prostą i delikatną fryzurę (którą można zobaczyć na moim instagramie), czyli na warkocz z boku i koka na wypełniaczu z drugiej strony, a zamiast welonu i ozdób miałam wpięte białe frezje. Całość prezentowała się pięknie:) Nie żałuję, że 3 miesiące przed ślubem zmieniłam fryzjera.

O 11 godzinie przyjechała do mnie kosmetyczka, która malowała i mnie i mamę. Próbny makijaż był brązowo-złoty, ale ze względu na srebrne dodatki zmieniłyśmy koncepcję na czarno-różowo-białe oczy, usta w odcieniu nude, brązowe policzki i obowiązkowo doczepione kępki. Makijaż wyglądał świetnie i bez problemu wytrzymał całą noc:)


Później mama pomogła mi ubrać suknię ślubną. Podczas tych wszystkich przymiarek w salonie wydawało mi się, że ma idealną długość, lecz teraz twierdzę, że spokojnie mogła być 2-3cm krótsza. Po tym pozostało mi już tylko czekać na przeszłego męża i jego rodziców. Bardzo się bałam, że będzie padać, ponieważ od samego rana pogoda nie powalała... Było chłodno i pochmurno. Mama martwiła się, że zmarznę w kościele, ale z nerwów w ogóle nie czułam zimna:P

Od rana nie byłam ani trochę zdenerwowana. Dopiero pod kościołem rozpoczęła się lekka panika:P A co jeśli się potknę i przewrócę? A jeśli się pomylę i wstanę nie w tym momencie? Albo usiądę nie w wtedy kiedy trzeba? Bałam się, że podczas przysięgi zacznę ryczeć... Ale Bartosz był bardzo spokojny i to właśnie chyba ten jego spokój mi się udzielił gdy zaczynała się ceremonia. Ksiądz kilka razy się pomylił podczas czytania... Nie pomylił naszych imion, ale podczas czytania Pieśni nad Pieśniami kilka razy przekręcił tekst... W mojej parafii samodzielnie trzeba sobie załatwić organistę. Szczerze powiem, że wybrałam pierwszego lepszego, którego złapałam na porannej mszy kilka tygodni temu. Nie miał wygórowanej ceny, a zagrał i zaśpiewał przepięknie! Na samym końcu mszy zaśpiewał jakąś włoską arię- coś niesamowicie pięknego!!!

Nie ukrywam, że po mszy ulżyło mi, ponieważ ze stresujących momentów pozostał jedynie pierwszy taniec, a do niego było jeszcze trochę czasu. Z kościoła na salę prowadziło nas 30 motocyklistów- nie spodziewaliśmy się aż tak licznej gromady:)
Prawda jest taka, że większości składanych życzeń się nie pamięta. Aż twarz mnie bolała od uśmiechania się:)

Po obiedzie nadszedł czas na pierwszy taniec. Chciałam zatańczyć walca, ale Bartosz nie wyróżnia się talentem tanecznym więc postawiliśmy na standard do Guns N' Roses- Knocking on heaven door. Wyszło całkiem ładnie i zgrabnie.

Do tańca przygrywał zespół Massiv- świetne chłopaki, a zdjęcia robiły Julita Mrzywka i Wiola Kobusińska. Sesje w plenerze dopiero przed nami.

Nie żałuję, że nie mieliśmy kamerzysty, przynajmniej nikt się nie krępował, wszyscy byli na luzie. Oczywiście jak zawsze ktoś musiał być niezadowolony i krytykować na prawo i lewo, ale na 95 osób tylko jednej coś ciągle nie pasowało:P



Pozdrawiam
Kasia

niedziela, 7 czerwca 2015

Inspiracje: Ślubne paznokcie

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj przygotowałam jeszcze jeden post nawiązujący do tematyki ślubnej, a mianowicie o paznokciach. Panuje pogląd, że Panna Młoda powinna mieć delikatny mani, a najlepiej frencha, który mi osobiście się nie podoba, jest tandetny i bez wyrazu. Pazurki będę sama malować i póki co mam w głowie kilka wizji, jednak wszystkie łączy jeden motyw: biel przełamana koralem.
















































Pozdrawiam
Kasia:)

Życzliwe porady, z którymi musi się zmierzyć Panna Młoda

Cześć dziewczyny!!!


Ślub i wesele zbliżają się wielkimi krokami:) Jest wielka radość, nutka strachu (czy wszystko wypali) i oczekiwania. Niestety są momenty, kiedy ta radość jest lekko przytłumiona przez osoby trzecie, które nie do końca rozumieją, że ten dzień to wielkie święto Młodej Pary. Rozmawiałam z wieloma byłymi Pannami Młodymi i wszystkie potwierdziły, że najbardziej irytowały je przed ślubem te "życzliwe" porady. Tak naprawdę to wcale nie są miłe słowa, tylko wścibskie wciskanie swojego zdania.

Każda dziewczyna ma wizję swojego ślubu. Na pewno każda z Was marzyła lub marzy o takiej pięknej sukni jaka jej chodzi po głowie, o tym, że tata wprowadzi ją do kościoła, że sala będzie tak wyglądać, że partner idealnie poprowadzi pierwszy taniec. Właśnie, każda przyszła Panna Młoda wie jak ma wyglądać ten najważniejszy dzień. W moim przypadku niektóre kwestie zostały przedyskutowane z rodzicami, ale tylko dlatego, że nie byliśmy czegoś pewni czy lepiej by było tak czy tak, czy też dlatego, że rodzice mają większe doświadczenie jeśli chodzi o uroczystości.

Nie da się wszystkim dogodzić i na pewno po przyjęciu weselnym znajdą się osoby, które będą coś głośno krytykować. Jednak nieuzasadniona krytyka jeszcze przed imprezą jest denerwująca. Wszystko jest niedobre. Sukienka jest kiepska, bo nie sprowadzana skądś tam, bukiet też bo z frezji, a ze storczyków jest ładniejszy. Zespół powinien grać disco polo, albo muzykę klasyczną. Jak to można nie mieć welonu? Na pierwszy taniec musi być walc, nie ma walca- nie ma pierwszego tańca. Jak się okazuje, nie ma rzeczy, której nie można objechać.  Szkoda.



wtorek, 2 czerwca 2015

Czereśniowa rozkosz, czyli o masce Kallos Cherry

Cześć dziewczyny!!!


Jak wiecie jestem wielką miłośniczką masek do włosów Kallos, dlatego chętnie testuję wszystkie ich nowości. Ostatnio podczas zbiorowych zakupów skusiłam się na maskę do włosów farbowanych Cherry.


Kondycjonująca maska do włosów z olejem z pestek czereśni. Maska w kremie o delikatnej teksturze do mocno zniszczonych włosów. Po zastosowaniu włosy staja się odżywione lśniące, aksamitne i miękkie.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Prunus Avium Seed Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone





Jak wszystkie maski Kallos i ta ma krótki i nieprzesadzony skład. 
Zapach jest przyjemny, może nie aż tak wspaniały jak w przypadku wersji bananowej, ale również nie jest chemiczny, a za to słodki i smakowity:P Choć moim zdaniem bardziej kojarzy się z pestką wiśni.

Opakowanie jak to w przypadku tej marki to wielki litrowy słój, z zakrętką. Ta wersja ma fajny czerwono-malinowy kolor. Moim zdaniem opakowanie jest bardzo wygodne: łatwo kontrolować zużycie i wydobyć zawartość.

Konsystencja jest dosyć zwarta, ale nie za bardzo. Po prostu jest dosyć gęsta, nie przelewa się, ale łatwo rozprowadzić ją na włosach.


Po pierwsze ta maska wspaniale nawilża. Pozostawiona na 10Minut sprawia, że włosy są miłe w dotyku, lekkie i błyszczące. Pozostawiona na 30 minut i dłużej idealnie dociąża, nawilża, nadaje pięknego blasku i ułatwia rozczesywanie. Również całkiem fajnie nadaje się do zmywania oleju.






Zauważyłam, że wersja Cherry fajnie podkreśla loki/fale, choć ostatnio moje włosy raczej się prostują. 

Również dobrze ujarzmia puch. Same plusy:) Minusów póki co nie zauważyłam. 


Pozdrawiam
Kasia:)