Obserwatorzy

środa, 13 maja 2015

Ślubno- weselna gorączka, czyli o nerwach i dylematach Panny Młodej

Cześć dziewczyny!!!



Do wesela pozostało niewiele czasu, bo tylko miesiąc i tydzień. 20 czerwca jest ten wielki dzień.... A do załatwienia pozostało milion rzeczy....

Z góry ostrzegam, że w tym wpisie trochę sobie pomarudzę i pożalę się:P W końcu w jakiś sposób muszę ten stres ślubny odreagować.




Większość koleżanek, ciotek, znajomych itd uprzedzała mnie, że na partnera za bardzo nie można liczyć jeśli chodzi o organizowanie wesela. Akurat w tych kwestiach, w których Bartosz powinien się włączyć- pomagał, a nie wtrącał się tam gdzie nie był potrzebny. W tym przypadku narzekać nie mogę:) Myślę, że stanął na wysokości zadania.

O ile kursy przedmałżeńskie były ok, o tyle poradnia rodzinna już nie. Grzecznie się pytam na co to komu?! Kilka godzin słuchania o zabobonach i totalnych bzdurach. Najbardziej utkwiło mi w pamięci stwierdzenie pani, która prowadziła zajęcia, że mężczyźni są wzrokowcami, więc powinnam dbać o siebie, aby przez całe życie podobać się swojemu mężowi i jeśli podobają mu się długie włosy, to nie powinnam ich ścinać bez konsultacji z nim, jeśli lubi mini spódniczki to powinnam takie nosić, jeśli nie lubi makijażu to nie powinnam się malować... Hmmmm... Coś tu nie halo. To sobie powinnam się przede wszystkim podobać, później mężowi, ale ok... Pomiary temperatury, obserwacje, posty i podporządkowanie się to nie moja bajka...


Próbna fryzura... Podobała mi się do czasu, aż nie zobaczyłam miny mojej mamy. Warkocz do połowy głowy, a na boku kok na wypełniaczu i kwiaty we włosach- jej zdaniem fryzura mało ślubna. Mi taka wersja odpowiadała i teraz mam mętlik w głowie. Mam cienkie włosy, które łatwo się puszą, więc fryzura musi być ciasna i zwarta, aby wytrzymała noc. Loki odpadają, ponieważ suknia ma bardzo bogato zdobione plecy i szkoda je zakrywać... 10 czerwca idę na farbowanie i jeszcze jedną próbną fryzurę i nie wiem czy chcę taką jak miałam tylko z drobnymi poprawkami czy coś innego:(


Pozostała jeszcze kwestia kwiatów. Biało- koralowe. O ile białych kwiatów jest sporo, o tyle koralowych nie:( Ceny bukietów ślubnych przyprawiają o zawrót głowy. W poniedziałek idę ostatecznie zamówić bukiet, butonierkę, przybranie auta. Z kwiatami łączy się też temat podziękowania dla rodziców. Może wielkie storczyki? Może piękne albumy ze zdjęciami? Szkatułki na wino mi się nie podobają, kosze ze słodyczami i cięte kwiaty też nie.


Pierwszy taniec, czyli droga przez mękę. Umiem tańczyć i uwielbiam tańczyć, natomiast mój partner nie. Chcemy tańczyć walca, ale jak to wyjdzie? Już się boję:P


Przez te ogólne nerwy i stres strasznie wypadają mi włosy i stały się matowe. Zamiast zapuścić je do wesela, to pewnie jeszcze będę musiała podciąć:(


Facet ma łatwiej. Nie musi się aż tyle martwić i denerwować przed ślubem.


Pozdrawiam
Kasia:)

4 komentarze:

  1. Też stanę na ślubnym kobiercu 20 czerwca i wiem o czym mówisz ;-) :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja tak się denerwuję. Będzie dobrze:) Oby pogoda dopisała

      Usuń
  2. Byłabyś w stanie zrobić post o kosztach weselnych? Ciekawi mnie ten temat :)
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu, bardzo chętnie przygotuję taki wpis

      Usuń