Obserwatorzy

piątek, 1 maja 2015

Największy niewypał od Kallosa: maska jagodowa

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj choć na chwilę przestanę zamęczać Was tematami ślubnymi:P Jak dobrze wiecie uwielbiam maski do włosów Kallos. Zazwyczaj zamawiam je na Allegro i to hurtem, ponieważ tak wychodzi korzystniej cenowo. Chyba na końcu grudnia skusiłam się na wersję jagodową i do dziś się z nią męczę...




Maska z aktywnym składnikiem - ekstrakt z owoców czarnej jagody, który przenika do włosa nawilżając, odżywiając i odbudowując zniszczone, martwe włosy. Maska ze względu na wysokie stężenie substancji czynnych i witamin natychmiast odżywia i pielęgnuje suche i zniszczone farbowaniem włosy.
Olej z awokado głęboko odżywia włosy i skórę głowy. Włosy są zdrowe, elastyczne i lśniące.
Sposób użycia: stosuj po umyciu, na wysuszonych ręcznikiem włosach. Po upływie 5 minut spłucz.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Vaccinium Myrtillus Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCl, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone




Opakowanie tak jak w przypadku innych masek tej firmy jest skromne, ale ładne. Na żywo ma fajny fioletowy kolor. Lubię te wielkie słoje, dal mnie są bardzo wygodne i poręczne. 

Zapach... Niestety jest okropny i na pewno nie ma nic wspólnego z jagodami. Dla mnie to mieszanka jakiś chemikaliów:P 

Solo nie robi nic z moimi włosami. Nie nawilża. Nie dociąża. Włosy się po niej nie błyszczą, nie są sypkie, gładkie, mięsiste... Po zmyciu maski były takie jakbym nic na nie nie nałożyła, a dodatkowo strasznie się plątały. Do mycia włosów również się nie nadaje, bo plącze włosy. Jedyne do czego próbuję ją zużyć to domowa maska drożdżowa. Krótko mówiąc, plusów brak. Totalnie nic nie robi z włosami i śmierdzi przeokropnie. Gdyby nie fakt, że nie mam w nawyku wyrzucania kosmetyków, to na pewno już bym się jej pozbyła.

 



Pozdrawiam
Kasia

10 komentarzy:

  1. A ja ją tak kocham :) Jest dla mnie najlepsza z Kallosów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak czy siak chcę ją wypróbować, może akurat :D
    a na zapach już jestem przygotowana :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zużyj do golenia nóg, powinna zmiękczyć włoski, skórę nawilżyć, a maszynce nadać poślizg :)
    Ew. jako maska odżywcza do stóp, rąk - też powinna dać radę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wersje Latte :) Już będę wiedziała, której się wystrzegać :x

    OdpowiedzUsuń
  5. A spróbuj ją wzbogacić łyżką maki ziemniaczanej. Potrzymaj na włosach z 15 minut pod czepkiem. I zobacz, czy będzie lepiej. Włosy powinny być mięsiste, sypkie, błyszczące...

    OdpowiedzUsuń
  6. Może uda Ci się ją zużyć do pierwszego O w metodzie mycia OMO?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest to pierwsza negatywna recenzja, którą czytam. :) Ja i tak ją zakupię bo uwielbiam kallosa. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że kosmetyk się nie sprawdził ,ale cóż i tak bywa

    OdpowiedzUsuń
  9. Spróbuj maskę B.app to jest rewelacja

    OdpowiedzUsuń