Obserwatorzy

środa, 11 marca 2015

Ślubno- włosowy plan

Cześć dziewczyny!!!


Chyba każda przyszłą panna młoda zapuszcza włosy do wybranej fryzury:) Przez długi czas nie zastanawiałam się nad upięciem ślubnym, a w momencie wyboru odpowiedniej sukienki pomysł przyszedł sam. Z racji tego, że moja sukienka jest bardzo subtelna, delikatna i dziewczęca, zdecydowałam się na fryzurę właśnie w takim stylu. Niestety moje włosy są za krótkie, więc więc w tym wyjątkowym dniu będę musiała wspomóc się doczepami (mam nadzieję, że całość będzie wyglądać ładnie, a doczepy nie będą razić sztucznością).

Mimo opcji dopinek od września-października rozpoczęłam walkę o piękne włosy na ślub. Późno, bo późno, ale ważne, że wreszcie się za to odpowiednio zabrałam. Zaczęło się od ścięcia cieniowania, wyrównania końców. Poleciało wtedy ok10 cm, ale przynajmniej odkryłam, że moje włosy są w całkiem niezłej kondycji. Z zasady rosną wolno, strasznie wypadają i są kapryśne, ale pod wpływem odpowiedniej pielęgnacji ich stan uległ poprawie.


1. Olejowanie- kremowanie. Kiedyś moje włosy uwielbiały olejowanie, ale od jakiegoś czasu wolą kremowanie masełkiem z Isany. Staram się je w taki sposób dopieszczać 2 razy w tygodniu.

2. Maskowanie przed umyciem. Tą metodę pielęgnacji moje włosy kochają. Na przynajmniej 30 minut przed myciem nakładam na włosy maskę (czasami z odrobiną olejku), później zmywam szamponem, inna maska na 30 minut, zmywam chłodną wodą. Włosy są dociążone, błyszczące i nawilżone.

3. Mycie odżywką. Tą metodę stosuję, gdy myję włosy na szybko. Wtedy sięgam po maskę Kallos Color. Idealnie sprawdza się w tej roli.

4. Maska drożdżowa. Stosuję ją raz w tygodniu, aby przyspieszyć porost. Razem z piciem drożdży i suplementami daje całkiem niezłe wyniki.

5. Henna. To ona totalnie odmieniła moje włosy. Tą teraz piękne, zadbane, prawie idealne.

6. Odpowiednia dieta. Nic tak nie wypływa na stan włosów jak dieta. Staram się jeść jak najwięcej wartościowych rzeczy, aby dostarczyć do organizmu niezbędnych witamin i minerałów.


Przede wszystkim zależy mi na długości włosów, nawilżeniu i ogólnie rzecz biorąc dobrej kondycji włosów. Powinnam podciąć końcówki, bo są odrobinę rzadkie i smętne, ale na 3 miesiące przed ślubem nie chcę pozbywać się ani cm, o które tak walczyłam. Z kolorem kombinować nie będę, ale na pewno będę zmuszona sięgnąć po farbę chemiczną, aby zakryć siwki, z którymi nie radzi sobie henna (i aby dopasować kolor włosów i dopinek).






W dalszym ciągu nie wiem co zrobić z grzywką. Póki co ją zapuszczam i na tą chwilę nie będę skracać, ale nie wiem czy do fryzury ślubnej jej nie podetnę.


Pozdrawiam
Kasia:)

8 komentarzy:

  1. Kochana zrób tak jak uważasz że będzie Ci wygodnie. Dla mnie z grzywką czy bez wyglądasz super :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie podcinaj grzywki, ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Wolałabym ją zostawić, aby jeszcze odrobinkę urosła:)

      Usuń
  3. Śliczne masz włoski, oby w dniu Twojego ślubu wyglądały jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń