Obserwatorzy

niedziela, 22 lutego 2015

Dlaczego moje włosy się prostują?

Cześć dziewczyny!!!


 Jak dobrze wiecie od jakiś ok 6-7 miesięcy moje włosy nie chcą się kręcić tak jak wcześniej. Początkowo nie za bardzo podobała mi się taka zmiana, jednak szybko odkryłam jej plusy. Proste/lekko falowane włosy nie wymagają aż tak skomplikowanej i pracochłonnej zabawy, aby ładnie wyglądać, jak włosy kręcone. Nie mniej jednak, aby zrozumieć skąd ta zmiana należy cofnąć się w czasie i przeanalizować jak wcześniej wyglądały moje włosy. Nie będzie to moja włosowa historia:)


1. W dzieciństwie moje włosy były delikatne i proste, kręciły się tylko przy zwiększonej wilgotności powietrza. Po deszczu na głowie miałam sprężynki:) Moja mama całkiem nieźle dbała o nawilżenie moich włosków, dzięki czemu były lśniące i zdrowe.

2. Gimnazjum- magia cieniowania włosów i odkrycie prostownicy. Oczywiście po mocnym cieniowaniu miałam na głowie żałosne strąki, które były lekkie jak piórka i kręciły się przy byle okazji. Codziennie prostowałam włosy prostownicą z metalowymi płytkami (z tego co pamiętam tylko takie były wtedy normalnie, stacjonarnie dostępne). Oczywiście o nawilżenie włosów nie dbałam, nawet do głowy nie wpadło mi, aby o nie zadbać.

3. Liceum- cieniowanie, prostowanie i farbowanie włosów. Prostowałam włosy codziennie, prostownicą z ceramicznymi płytkami. Jeśli ich nie wyprostowałam, na głowie miałam prawdziwego barana! Farbowanie co miesiąc, nie przez odrosty- wtedy stawiałam na granatową czerń, która szybko się wypłukiwała i stawała matowa. W tamtym okresie sięgałam po zwykłe familijne szampony i odzywki loreala... Na głowie miałam puch i sprężynki.


4. Okres pierwszej pracy- odstawienie prostownicy, cieniowanie włosów, farbowanie co miesiąc i nawilżanie. To wtedy zdałam sobie sprawę jaką krzywdę robię moim włosom prostując je codziennie. Zaczęłam sięgać po naftę i waxa. Nadal mocno cieniowałam włosy, farbowałam/ rozjaśniałam je, przez co na głowie miałam liche loczki.






5. Ok. rok temu- podcięcie włosów "na prosto" i stopniowe schodzenie z cieniowania, intensywne nawilżanie, zrezygnowanie z chemicznych farb i postawienie na hennę. Zero prostownicy, suszenie włosów tylko zimnym nawiewem. Nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie. Zmiana diety- włosy przestały się kręcić...

 





Wniosek jest jeden: moje włosy kręciły się bo były za mocno wycieniowane i do tego bardzo zmęczone. Im bardziej pogarszał się ich stan, tym skręt był mocniejszy- przynajmniej takie jest moje zdanie:) Proste włosy są łatwiejsze w obsłudze, ładniej błyszczą i chyba bardziej do mnie pasują:)

Dodatkowo henna, chyba odpowiednio je dociąża, ponieważ nie puszą się już tak mocno.


Pozdrawiam

Kasia:)

5 komentarzy:

  1. Na ostatnim zdjęciu-zachwycasz.Pięknie wyglądasz:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zaobserwowałam u siebie taką zależność. Parę lat temu, w czasach, gdy włosy codziennie prostowałam (choć były proste - tak, to bardzo logiczne ;)) i myłam szamponami z SLS, które mi nie służyły, to włosy były podatne na stylizację i choć naturalnie są proste, to jednak po nakręceniu na wałki utrzymywały skręt do następnego mycia. Im zdrowsze były moje włosy, tym ciężej było mi je ułożyć. I to jest jedyny aspekt zdrowych włosów, którego nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  3. potwierdzam ostatnie zdjęcie cudowne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje włosy podobają mi się zarówno na ostatnim zdjęciu jak i na tym przy siatce (?) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne masz włosy :) U mnie występuje odwrotna zależność. Im więcej czasu poświęcam na pielęgnacje tym bardziej się kręcą. Zgodzę się,że m lepszy stan tym trudniej włosy wystylizować. Proste włosy są o wiele łatwiejsze w obsłudze ale z kręconymi też można się zaprzyjaźnić :)

    OdpowiedzUsuń