Obserwatorzy

środa, 25 lutego 2015

Skutki uboczne ćwiczeń, czyli o rozrastających się udach...

Cześć dziewczyny!!!


Od niedawna wróciłam do regularnych ćwiczeń, głównie z Mel B. Nie chcę chudnąć, bo prawdę powiedziawszy nie mam za bardzo z czego (ważę 45kg przy 156cm wzrostu), ale wyrzeźbić ciałko. Do lata coraz bliżej, więc zwiększyłam częstotliwość treningów do 5 w tygodniu i efekty stały się widoczne. Niestety nie do końca takich "efektów" się spodziewałam.




Zacznę od tego, że wykonywałam trening brzucha, trening nóg i pośladków, przysiady, brzuszki, nożyce i spacery z pieskiem, kółko hula-hop. Zależało mi na wyrzeźbieniu brzucha, podniesieniu pupy i "ubiciu" nóg (nie lubię faflających ud:P Górne partie ciała chciałabym zostawić w stanie nie zmienionym.


Brzuch sam w sobie jest ok, ale lekki tuning mu nie zaszkodzi:P Pupa dzięki ćwiczeniom stała się jędrna, sprężysta, zbita i krągła. Niestety uda mi się nie podobają. Nigdy nie miałam super smukłych nóg, wszystkie kobiety w mojej rodzinie mają dosyć rozbudowane biodra, ale przez ćwiczenia rozrosły się ciut za bardzo. Czy tylko mi się tak wydaje?




Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie były robione z myślą o tym poście. Na ostatnim zdjęciu w lustrze widać taką brzydką charakterystyczną "górkę" na udzie, która tak urosła przez ćwiczenia. 

Odrobinę dziwnie to wygląda w moim odczuciu. Teraz boję się ćwiczyć, aby uda nie rozrosły się jeszcze bardziej:( A tak mi się marzyła ładna, krągła pupa, a tu wyszły nogi jak u zapaśnika... Mam wrażenie, że wygląda to wręcz karykaturalnie, bo przy niskim wzroście umięśnione nogi sprawiają wrażenie jeszcze krótszych?!

wtorek, 24 lutego 2015

Bananowa rozkosz/ Kallos Banana

Cześć dziewczyny!!!


Uwielbiam maski Kallosa, jednak w mojej miejscowości rzadko występują, a jak już się pojawią to są 4razy droższe niż w Hebe (a niestety do Hebe mam 60-70km). Dlatego w grudniu zebrałam się i zamówiłam na Allegro kilka masek, a wśród nich wersję bananową. Naczytałam się o niej samych super opinii i szybciutko zabrałam się do testów.



Za swoją maskę zapłaciłam 7,90zł + wysyłka 10zł (ale zamawiałam 6 masek, a koszt wysyłki był jeden), więc jak za1l produktu to całkiem nieźle.


 




Jedno co na pewno wyróżnia tą maskę, to zdecydowanie zapach! Jest świetny, typowo bananowy, nie trąca chemią ani troszkę. Uwielbiam takie zapaszki:) Początkowo nie polubiłam się z nią:( Za bardzo obciążała moje włosy. Nałożona na 30-40minut po myciu powodowała, że moje włosy były przyklapnięte,  przeciążone i bardzo bardzo szybko się przetłuszczały. Odstawiłam ją na tydzień i postanowiłam wypróbować w inny sposób. Bardzo dobrze sprawdziła się nałożona na włosy godzinkę przed myciem (później szampon jajeczny BingoSpa i Kallos Keratin na 10minut). Czupryna byłą błyszcząca, nawilżona i co najważniejsze nie przeciążona. Mimo tego dalej szukałam złotego środka, aż się udało:) Wersja banana sprawdza się u mnie najlepiej nałożona na 10 minut po myciu+ ciepły ręcznik. Wtedy włosy są miękkie, nawilżone, sypkie, błyszczące i zdrowe:) Aż chce się je dotykać:)








Pozdrawiam
Kasia:)

niedziela, 22 lutego 2015

Dlaczego moje włosy się prostują?

Cześć dziewczyny!!!


 Jak dobrze wiecie od jakiś ok 6-7 miesięcy moje włosy nie chcą się kręcić tak jak wcześniej. Początkowo nie za bardzo podobała mi się taka zmiana, jednak szybko odkryłam jej plusy. Proste/lekko falowane włosy nie wymagają aż tak skomplikowanej i pracochłonnej zabawy, aby ładnie wyglądać, jak włosy kręcone. Nie mniej jednak, aby zrozumieć skąd ta zmiana należy cofnąć się w czasie i przeanalizować jak wcześniej wyglądały moje włosy. Nie będzie to moja włosowa historia:)


1. W dzieciństwie moje włosy były delikatne i proste, kręciły się tylko przy zwiększonej wilgotności powietrza. Po deszczu na głowie miałam sprężynki:) Moja mama całkiem nieźle dbała o nawilżenie moich włosków, dzięki czemu były lśniące i zdrowe.

2. Gimnazjum- magia cieniowania włosów i odkrycie prostownicy. Oczywiście po mocnym cieniowaniu miałam na głowie żałosne strąki, które były lekkie jak piórka i kręciły się przy byle okazji. Codziennie prostowałam włosy prostownicą z metalowymi płytkami (z tego co pamiętam tylko takie były wtedy normalnie, stacjonarnie dostępne). Oczywiście o nawilżenie włosów nie dbałam, nawet do głowy nie wpadło mi, aby o nie zadbać.

3. Liceum- cieniowanie, prostowanie i farbowanie włosów. Prostowałam włosy codziennie, prostownicą z ceramicznymi płytkami. Jeśli ich nie wyprostowałam, na głowie miałam prawdziwego barana! Farbowanie co miesiąc, nie przez odrosty- wtedy stawiałam na granatową czerń, która szybko się wypłukiwała i stawała matowa. W tamtym okresie sięgałam po zwykłe familijne szampony i odzywki loreala... Na głowie miałam puch i sprężynki.


4. Okres pierwszej pracy- odstawienie prostownicy, cieniowanie włosów, farbowanie co miesiąc i nawilżanie. To wtedy zdałam sobie sprawę jaką krzywdę robię moim włosom prostując je codziennie. Zaczęłam sięgać po naftę i waxa. Nadal mocno cieniowałam włosy, farbowałam/ rozjaśniałam je, przez co na głowie miałam liche loczki.






5. Ok. rok temu- podcięcie włosów "na prosto" i stopniowe schodzenie z cieniowania, intensywne nawilżanie, zrezygnowanie z chemicznych farb i postawienie na hennę. Zero prostownicy, suszenie włosów tylko zimnym nawiewem. Nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie. Zmiana diety- włosy przestały się kręcić...

 





Wniosek jest jeden: moje włosy kręciły się bo były za mocno wycieniowane i do tego bardzo zmęczone. Im bardziej pogarszał się ich stan, tym skręt był mocniejszy- przynajmniej takie jest moje zdanie:) Proste włosy są łatwiejsze w obsłudze, ładniej błyszczą i chyba bardziej do mnie pasują:)

Dodatkowo henna, chyba odpowiednio je dociąża, ponieważ nie puszą się już tak mocno.


Pozdrawiam

Kasia:)

wtorek, 17 lutego 2015

W jaki sposób henna wpłynęła na moje włosy?

Cześć dziewczyny!!!


Jak dobrze wiecie o farbowaniu włosów henną myślałam od dawna. Im więcej o tym czytałam, tym bardziej byłam na tak, ale bałam się. Czego? Że coś pójdzie nie tak (o co raczej ciężko w przypadku henny), że kolor będzie zbyt rudy, albo zbyt ciemny i nie da się rozjaśnić. Teraz patrząc z perspektywy czasu i tego jak henna wpłynęła na moje włosy żałuję, że czekałam tak długo i niepotrzebnie męczyłam włosy farbami chemicznymi...


3-krotnie hennowałam już włosy (ponieważ za pierwszym razem kolor kiepsko chwycił, za drugim już trochę lepiej, a za trzecim całkiem porządnie), więc śmiało mogę wyciągnąć wnioski z tego jak owe "ziółka" wpłynęły na moją czuprynę.





1. Niesamowity blask włosów, który zostaje na dłużej.  Początkowo bałam się, że po 2-3 myciach ten efekt zniknie, ale na szczęście okazało się, że to efekt długotrwały. Hennowałam włosy co 2 tygodnie, myję włosy codziennie i od jednego nałożenia henny do drugiego czupryna błyszczała pięknie. A w połączeniu z płukanką octową z włosów robi się super błyszcząca tafla.

2. Grubość włosów. Jak wszystkim zainteresowanym hennowaniem wiadomo, włosy po takim farbowaniu są ciutkę grubsze. Przynajmniej moja kitka już nie wygląda jak smętny mysi ogonek.

3. Zmniejszenie wypadania włosów. Po chemicznym farbowaniu włosy wypadały garściami, natomiast teraz w ciągu dania wypadnie może max.20 włosów... 

4. Przyspieszenie porostu. Nie jestem pewna, czy henna w 100% jest odpowiedzialna za to, że moje włosy przyspieszyły, ale myślę, że w znaczniej mierze się do tego przyczyniła. Regularnie podcinam końcówki, aby pozbyć się brzydkich strączków, w zeszłym miesiącu skróciłam je o 2cm, a teraz są takiej samej długości jak przed podcięciem.

5. Ograniczone puszenie. Moje włosy mają tendencję do puszenia się, a henna na szczęście ograniczyła to zjawisko. 

6. Odbicie od nasady. Odkąd moje włosy zaczęły się prostować, stały się też przyklapnięte:( Henna skutecznie i niespodziewanie odbiła je od nasady. Nawet po całym dniu nie są przylizane:)


Pozdrawiam
Kasia:)

poniedziałek, 16 lutego 2015

Weekendowe pazurki

Cześć dziewczyny!!!


Moja fascynacja ciemniejszymi lakierami do paznokci nadal trwa:) Tak jak kiedyś sięgałam tylko po odcienie nude, tak teraz stawiam na wyraźne kolory. W ostatnich dniach postawiłam na lakierowy detoks:) Mocno skróciłam paznokcie, postawiłam na olejowanie i odżywki. Jednak w ten weekend postanowiłam zaszaleć z kolorem.






Lakier z Golden Rose ma bardzo ciekawy kolor, raz bardziej wpada w fiolet, a raz w ciemne bordo. Jest bardzo trudny do zdefiniowania. Jego aplikacja jest bajecznie łatwa. Dwie warstwy wystarczą, aby dokładnie pokryć płytkę paznokcia. Nie bąbelkuje, nie mazia, nie smuży. Zasycha dosyć szybko. Niestety nie grzeszy trwałością, po 2 dniach końcówki już są starte...

Brzoskwinia z Wibo to jeden z odcieni z serii jednowarstwowej. Moim zdaniem jedna warstwa nie wygląda zbyt estetycznie, dlatego nałożyłam dwie. Zasycha szybciutko, nie mazia i nie bąbelkuje.

Aby ożywić całość, końcówki dwóch paznokci pociągnęłam brokatowym topem Golden Rose.





Pozdrawiam
Kasia:)

sobota, 14 lutego 2015

Inspiracje: paznokcie kwadratowe i migdałki

Cześć dziewczyny!!!


Pogoda za oknem jest iście wiosenna:) Aż chce się tańczyć i śpiewać:) Taki piękny dzień trzeba wykorzystać na spacer czy wycieczkę. Mam nadzieję, że czeka nas już tylko więcej słońca.

Dawno nie było inspiracji, więc czas nadrobić zaległości:




























A Wy jaki kształt paznokci preferujecie?

Pozdrawiam
Kasia:)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wszyscy mają Insta- mam i ja:)

Cześć dziewczyny!!!



Wreszcie nabyłam nowy telefonik, który obsługuje najnowsze technologiczne cuda, w tym Instagram:) Oczywiście od razu po powrocie do domu utworzyłam sobie konto (trochę się z tym namęczyłam, bo o ile na telefonie szło gładko o tyle po przejściu na kompa zaczęły się schody...).


Zapraszam do podglądania


Pozdrawiam
Kasia:)

niedziela, 8 lutego 2015

Drugie farbowanie henną Khadi orzechowy brąz

Cześć dziewczyny!!!


Na kilka dni zaginęłam w blogosferze, nie pisałam, nie czytałam... Powodów było wiele, wszystkie natury osobistej. Ale już jestem i nadrabiam zaległości:)


Po raz drugi pofarbowałam włosy henną khadi, ale tym razem samym orzechowym brązem. Po pierwszym hennowaniu wiedziałam już co nie przypadło mi do gustu w standardowym podejściu do henny i czego nie polubiły moje włosy. Tym razem nie utleniałam mieszanki. Wróciłam z pracy ok. 15:20, do miseczki nasypałam 50gram henny, zalałam ciepłą wodą i pominęłam sok z cytryny. Całość wymieszałam, dodałam łyżkę maski Biovax do włosów ciemnych. Czuprynę umyłam szamponem jajecznym z kolagenem Bingo Spa, podsuszyłam i na wilgotne włosy nałożyłam papkę z henny. Całość owinęłam folią i ręcznikiem i tak chodziłam po domu 4 godziny.

Włosy farbowałam w czwartek, a na pierwsze mycie zdecydowałam się w sobotę wieczorem. Oczywiście jak to po hennie włosy są lekko przesuszone, ale tragedii nie ma:)


Nie wyprostowane, trochę odciśnięte od gumki do włosów...


 Uwielbiam tą wielowymiarowość koloru:)



A tak wyglądały po poprzednim farbowaniu.



Póki co do farb chemicznych nie wrócę! Już zamówiłam kolejne opakowania henny. 

Uwielbiam ten wielowymiarowy kolor jaki daje henna. Całość nie jest jednolita i płaska, każde pasemko ma inny kolor. Oczywiście blask również jest cudowny i ta grubość włosów. Zakochałam się w nich:D



Pozdrawiam
Kasia:)