Obserwatorzy

niedziela, 14 grudnia 2014

Gdzieś zgubiłam swoje prawdziwe "ja"

Cześć dziewczyny!!!


Nie wiem dokładnie jak to się stało i kiedy się zaczęło, ale zauważyłam, że zaczęłam się na siłę zmieniać "pod otoczenie". Przewartościowałam swoje zasady, zaczęłam rezygnować z hobby i zmieniać się w kogoś kim nie jestem i z kim źle się czuję...


Zawsze mi się wydawało, że jestem osobą twardą. Nie poddaję się łatwo, mam swoje zasady i swoje zdanie, którego nie zmieniam bez powodu. Może i nie jestem najmilszą osobą na świecie, ale tak naprawdę to ludzie i doświadczenia sprawiły, że jestem jaka jestem i mam świetnie wyrobiony pancerz obronny. Chamskie docinki uderzają we mnie na moment- potem smutek przechodzi, a złośliwe komentarze staram się mieć gdzieś. Niestety tak było, ale od ok roku zauważyłam, że wiele się zmienia i nie ma to nic wspólnego z dorastaniem:P


Nie wiem, w którym momencie zaczęłam się przejmować otoczeniem i nieuzasadnioną krytyką. Uwielbiam czytać. Kochałam literaturę fantasy, zawsze fascynowały mnie Elfy:P Świat Tolkiena i Sapkowskiego znałam na wylot. Nagle zaczęto to wyśmiewać, jak to dorosła baba może się zacieszać krasnoludami, czarownicami itd. Więc przerzuciłam się na skandynawskie kryminały (okazały się świetne!), ale to też było złe. Bo jak się okazało, w dzisiejszych czasach czytanie książek jest dziwne, nie na miejscu, żałosne i żenujące? Tylko kujony i stare panny czytają książki?  Kurcze jestem osobą inteligentną, elokwentną i nie mam zamiaru się uwsteczniać. Jakim prawem ktoś może wyśmiewać moje hobby? Ja nie wyśmiewam tego, że ktoś w kwestii literatury zatrzymał się na "W pustyni i w puszczy", to niech on zostawi w spokoju mojego Wiedźmina czy Grę o Tron. Niech każdy robi to, co sprawia mu przyjemność. Żyj i daj żyć innym tak jak chcą....


Gdy moje włosy się kręciły ciągle słyszałam, że proste są lepsze i powinnam swoje prostować. Jakoś specjalnie mnie to nie interesowało, ale odkąd po ostatnim obcięciu moje włosy są proste i jedynie lekko falują słyszę, że kręcone włosy są lepsze. Złapałam się na tym, że zaczęłam je na siłę kręcić... O nie, mam włosy jakie mam, takie dał mi Bóg i trudno:P Skoro mi nie przeszkadzają, to po co mam je zmieniać pod innych? To samo z kolorem. Nagle słyszę z różnych stron, że moje ciemne włosy to zło. Powinnam się rozjaśnić, najlepiej na jasny brąz, albo może rudo. Śmiechu warte....


Ze stanowczej osoby zaczęłam się zmieniać w cichą myszkę, bo na siłę zaczęto mi pokazywać, że moje zdanie jest gorsze i nic nie znaczy. Przestałam się za bardzo wypowiadać, bo i po co skoro nikt nie chce poznać moich myśli ani usłyszeć tego co mam do powiedzenia. Żyjemy w wolnym kraju i każdy z nas ma prawo wygłaszać swoje poglądy, więc dlaczego moje z góry są gorsze od zdania pana X czy pani Y?  Nagle zaczęłam unikać bardziej osobistych wpisów na blogu, bo może przeczyta je kuzynka, koleżanka, TŻ, ciotka, mama, teściowa, sąsiadka, szwagierka, siostra i jeszcze im się nie spodoba. Paranoja. Nie każdy musi się ze mną zgadzać, a ja nie muszę popierać każdego. Nie można tak myśleć. Nie można zmieniać się pod kogoś.


Kwestię mojego ubioru, makijażu itd poruszałam na blogu kilka razy. Uwielbiam długie paznokcie, noszę takie chyba od 14 roku życia i nie mam zamiaru tego zmieniać. Lubię gdy są długie, ładnie opiłowane i pomalowane. Gdy TŻ pewnego dnia je skrytykował, zamiast to olać i stwierdzić, że przecież przez 3-4 lata mu nie przeszkadzały, a nagle coś wymyśla- wzięłam to do siebie i obcięłam je, a potem się męczyłam z takimi maluchami i czekałam aż odrosną. Gdy mama skrytykowała, że lubię czarny kolor i często się tak ubieram na siłę kupiłam żółtą bluzkę, zielone spodnie, kolorową spódnicę, których i tak nie noszę bo nie są w moim stylu... Gdy koleżanka skrytykowała pomysł mojego wesela zaczęłam się zastanawiać czy na pewno wszystko dobrze zorganizowałam. Może sukienka jest zbyt wyrazista? Może sala za mało elegancka? Może zespół za mało ekskluzywny? Ale to MOJE wesele i będzie tak jak ja chcę, koleżanki niech sobie robią po swojemu SWOJE wesela. Skoro to ma być mój dzień, jeden z najważniejszych i najpiękniejszych w życiu to chyba powinien być według moich marzeń, standardów i upodobań? Po co mam brać kwartet smyczkowy, skoro ani ja, ani moja rodzina, czy rodzina mojego TŻ (nielicząc pojedyńczych jednostek) się przy tym nie pobawi? Przykładów innych sytuacji mogłabym przytaczać miliony, ale nie o to tu chodzi. Mam nadzieję, że kontekst tych sytuacji i mój sposób rozumowania dało się wychwycić.

W pewnym momencie stałam się smutna, zła, poirytowana, rozczarowana, zawiedziona i ciągle szukałam tylko swojej winy we wszystkim co nie wyszło i minusów w samej sobie. Tak nie można, nie tędy droga. Nigdy się nie dogodzi wszystkim, zawsze będę dla jednych za głupia, dla innych za mądra, za chuda, za gruba itd. Najważniejsze aby pozostać sobą, żyć według swoich wartości i zasad. Żyj i daj żyć innym tak jak chcą... Teraz za każdym razem, gdy ktoś próbuje mnie na siłę zmieniać, wciskać mi swoje poglądy pytam grzecznie co mu przeszkadza we mnie w danej kwestii (oczywiście jeśli interesuje mnie zdanie tej osoby, bo gdy chamskie teksty wali mi ktoś kto tylko chce podogryzać to nie ma sensu na dyskusje, trzeba to olać). Może akurat wskaże mi coś ciekawego, ale jeśli chce mnie faktycznie na siłę przerobić pod swoje dyktando, to ja dziękuję. Wolę być taka jaka jestem. Mieć ciemne długie włosy, wymalowane długie pazury, czytać książki, słuchać ciężkiej muzyki lub klasycznej, nosić tylko te ciuchy, które wpisują się z mój styl, nie oglądać polskich komedii. To moje życie i chcę je przeżyć po swojemu.


A Wam zdarzyły się takie sytuacje? Zauważyłyście, że zaczynacie się zmieniać na siłę, tylko dlatego, że ktoś od Was tego wymagał?


Pozdrawiam
Kasia:)

2 komentarze:

  1. Zdarzały mi się takie sytuacje, ale ja mam taki charakter że raczej nie odpuszczam i żyję po swojemu. Znacznie lepiej się wtedy psychicznie człowiek czuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkim nie dogodzisz. Gdy wspomniałaś o czarnym kolorze przypomniała mi się moja ciotka, która nie znosi czerni i też mnie molestuje o moje ubrania (choć czarnych nie mam aż tak dużo). I najlepiej żeby się ubierać kolorowo, w jasne ciuchy itp. Ja nie lubię pasteli na sobie i będę nosić czerń jak tylko będę miała ochotę, basta :D

    OdpowiedzUsuń