Obserwatorzy

czwartek, 6 listopada 2014

Mój największy kompleks

Cześć dziewczyny!!!


Oj namieszałyście mi w głowie komentarzami pod ostatnim postem:D Teraz chęć powrotu do grzywki męczy mnie jeszcze bardziej:P


Każda z nas ma kompleksy, mniejsze lub większe ale ma. Dla jednego jest to brzydka blizna, która szpeci twarz, dla drugiego koślawy palec u stopy, który łatwo ukryć. Najważniejsze to nie robić z tego tragedii i nie doprowadzić do sytuacji, gdy kompleks nas ogranicza.

Kiedyś nie lubiłam swojego niskiego wzrostu, ponieważ zawsze byłam w grupce najmniejszych dziewczynek w klasie. Jednak z czasem odkryłam jego zalety i stał się jednym z moich atutów:D W niskich butach wyglądam jak krasnalek, ale to co. Mogę za to nosić super wysokie obcasy i nie boję się, że będę wyższa od partnera:) Niski wzrost sprawia, że wyglądam delikatnie i dziewczęco. Mam 156cm wzrostu i nawet gdybym miała o 6cm mniej czułabym się z tym dobrze.

Kiedyś nie lubiłam tego, że jestem drobnej budowy i na siłę próbowałam przytyć w liceum, czyli ok. 7-8 lat temu. Nie skończyło się to zbyt dobrze. Zaakceptowałam to i przestałam na siłę się tuczyć. Udało mi się trochę przybrać jedząc zdrowe i dobrze skomponowane posiłki. Delikatna budowa ciała nie jest dla mnie problemem. Mam wyraźne biodra, biustu może nie mam jak Pamela, ale jest:P, jestem zbudowana w miarę proporcjonalnie. Bardzo polubiłam wcięcie w talii i miło mi, że często słyszę na ten temat komplementy. Jestem drobna, dzięki temu wyglądam dziewczęco.

Kiedyś nie lubiłam krótkich nóg, to łączy się z niskim wzrostem. Szybko odkryłam, że spódnice i spodnie z wyższym stanem wysmuklają i teraz stawiam na takie fasony. Nie ważne czy spódnica jest rozkloszowana czy o ołówkowym kroju, ale ważne by miała wysoki stan, do tego szpileczki i już nogi są dłuższe i smuklejsze:)


Największym kompleksem, z którym walczę od dawna są moje włosy. Tak, tak wiem- żałosne, ponieważ na tle blizn, łysienia, wielkich przebarwień itd to śmieszny problem. Konkretnie problemem jest ich długość. Od dawna walczę o długie włosy, ale przez zdrowotne problemy sporo włosów wypadło. Kilka razy trafiłam na nieodpowiedniego fryzjera, który mocno wycieniował włosy, tak, że wyglądały na końcach jak kitki i trzeba było je ściąć, aby nabrały ogłady. Rozjaśnianie również im nie służyło, a jego skutki są widoczne jeszcze do dziś. Tylko czy nie lepiej mieć średniej długości włosy, ale lśniące i zadbane, niż długie przesuszone, rozdwojone strąki? Lubiłam swoje loko-fale. Dodawały mi pewności siebie, sprawiały, że czułam się taka inna i jedyna w swoim rodzaju. Jednak moje włosy zaczęły się prostować i to bardzo mocno. Nie wiem czy to przez to, że ścięłam je dosyć mocno, pozbyłam się brzydkiego cieniowania i teraz są ciężkie? Czy przez pielęgnację? Szybko zauważyłam, że proste włosy są łatwiejsze w obsłudze, w szczególności od rana. Nie plątają się tak, kitka jest ładna i nie wygląda jak zmechacony ogon. Lubiłam kręcioły, ale proste włosy też są ok. Próbowałam je kręcić, ale po co? Nie chcę ich niszczyć. Kiedyś moje włosy rosły szybciej, teraz trochę przystopowały, więc staram się je pobudzić:) Zażywam Biotebal, używam wcierek.
Zawsze miałam ciemne włosy i mimo przygód z jaśniejszymi brązami wróciłam do korzeni. W ciemnych mi najlepiej i mimo chęci zmiany, która czasami mnie dopada, staram się nie kombinować. Może uda mi się wreszcie wyhodować włosy do połowy pleców? Marzenie... Nie jest to problem, który przeszkadza mi w normalnym funkcjonowaniu, nie boję się przez to wyjść z domu. Po prostu chciałabym, aby kiedyś urosły do wyznaczonej długości.


Najważniejsze to zaakceptować swoje mankamenty i albo nauczyć się je ukrywać, albo zrobić z nich zalety, co jak widać jest możliwe:)

Lubię to zdjęcie, ponieważ mam na nim ładne włosy:D



 sorki, nie myślałam, że zdjęcie złapie dwa lustra









Oj kręci mnie powrót do grzywki:P


Pozdrawiam
Kasia:)

5 komentarzy:

  1. Masz bardzo ładne włoski. Mnie też dosyć niedawno fryzjer bardzo skrzywdził i nie wiem kiedy odbuduję zniszczenia , które mi zafundował. Grzywka dodawała Ci więcej drapieżności- byłaś bardziej wyraźna. Bez grzywki wyglądasz bardzo subtelnie. Ładnemu we wszystkim ładnie- pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mam wielki uraz do fryzjerów i od jakiegoś czasu sama podcinam końce. Przeraża mnie myśl szukania kogoś kto uczesze mnie do ślubu:(

      Usuń
  2. wg mnie lepiej Ci bez grzywki. ;) choć w niej też nie jest źle. ja mam 150cm wzrostu i w sumie już się z tym dawno pogodziłam. kiedyś nie lubiłam tego, ze jestem taka niska, ale teraz mi to nie przeszkadza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również należę do grona tych niskich :) Nigdy nie miałam z tym problemu. Jeżeli już o tym wspominam to sama o tym żartuję ;)

    OdpowiedzUsuń