Obserwatorzy

niedziela, 18 maja 2014

Miesiąc na basenie- zakończenie wyzwania

Cześć dziewczyny!!!


Od 14 kwietnia do 14 maja miałam wykupiony karnet na basen. Miałam zamiar chodzić codziennie, ale nie udało mi się (po wyrwaniu zęba miałam kilka dni przerwy, kilka razy po prostu mi się nie chciało:P). Był to karnet łączony, czyli na basen sportowy+ basen rekreacyjny+ saunarium. Strasznie boję się wody, dlatego co jakiś czas funduję sobie takie miesięczne wyzwanie na basenie, staram się pływać- z deską oczywiście (nie wiem czy potrafię pływać bez niej, za bardzo się boję). Chciałam podsumować, jak na moją sylwetkę, skórę czy włosy wpłynęły wizyty na basenie i saunie.


1. Wzmocnienie mięśni nóg, pleców, ramion. W moim przypadku szczególnie nóg. Nie pływałam wyczynowo, nie robiłam 50długości basenu, tylko tyle na ile miałam sił i chęci, ewentualnie popływałam trochę w tzw. "leniwej rzeczce", ale efekty są:) Podejrzewam, że gdybym pochodziła kolejny miesiąc wyniki byłyby znacznie lepsze.

2. Włosy..
Tutaj sprawa ma się dwojako... Idąc na basen zawsze nakładałam na włosy olej, aby ochronić je przed chlorem, którego akurat u mnie na basenie nie żałują... Mimo wszystko końcówki uległy lekkiemu przesuszeniu, a skalp strasznemu podrażnieniu! O matkości, chyba nigdy w życiu nie swędziała mnie tak skóra głowy jak po kilku dniach na basenie!!! Koszmar. Mój skalp jest naprawdę odporny i rzadko który kosmetyk jest w stanie go podrażnić. Niestety basenowa woda nie miała z tym problemu.

Idąc do sauny nakładałam na włosy maskę. Nie mogę korzystać z sauny fińskiej, pozostaje mi tylko parowa. Włosy były ładnie odżywione (a przy czym zabezpieczone przed wysoką temperaturą). Złotym środkiem byłoby popływanie na basenie, a później sauna, ale niestety wszystkie sauny są czynne tylko w niedzielę, a w ciągu tyg góra dwie, przy czym zawsze było pełno ludzi.

3. Skóra
W tym przypadku również sprawa ma się różnie. Chlor strasznie mocno przesuszył mi skórę, do tego stopnia, że na łydkach zaczęła się łuszczyć. Codziennie musiałam ją balsamować, a efekty były średnie. Dopiero gdy wytoczyłam ciężkie działo, czyli balsam z mocznikiem sytuacja trochę się poprawiła. Natomiast po saunie skóra była delikatna i miękka. Szczególnie na twarzy zauważyłam dobroczynny wpływ sauny (wygładzenie, oczyszczenie itd)

4. Samopoczucie
Gdy się człowiek zmęczy, od razu lepiej się czuje:) Wysiłek fizyczny nie jest zły, a wizyta w saunie i jacuzzy jest miłą nagrodą:)

5. Zwalczenie lęku
Wielokrotnie wyjaśniałam dlaczego boję się wody, ale niewtajemniczonych powtórzę. W zerówce i w szkole podstawowej w ramach lekcji wfu mieliśmy naukę pływania. Pani Grażyna, miała super świetne techniki nauki, tj. wrzucała dzieci do wody- gdy ktoś szybko wypłyną, to oznaczało, że z łatwością nauczy się pływać. Oczywiście ja się zaczęłam topić, a ratowniczka sobie stała, ktoś inny wyciągnął mnie z wody, ale uraz pozostał. Później na koniec zajęć osoby, którym najgorzej szło pływanie musiały przed całą klasą pokazać swoje umiejętności (a właściwie ich brak). Nie można było zmienić nauczyciela pływania, więc przestałam chodzić na te zajęcia. Uraz do wody i strach przed wyśmianiem pozostał.

Nie jest łatwo zwalczyć strach przed wodą i miesiąc to za mało, aby się go pozbyć. Jednak jest wystarczająca ilość czasu, aby nie świrować na samą myśl o pływaniu:D Przez pierwsze kilka dni pływałam na pasie dla dzieci (0,8m głębokości), obok mnie pływał TŻ abym nie musiała się bać. Później było już lepiej, po prostu się oswoiłam. Nie odważyłam się pływać na najgłębszym pasie, ale i tak zrobiłam postępy:) Oczywiście sama na pewno bym ich nie zrobiła, gdyby nie Bartosz, który cierpliwie ze mną pływał i pilnował, abym się nie topiła.

Myślę, że w czerwcu znowu zafunduję sobie karnecik, ale najpierw muszę zrobić porządek z włosami i skalpem:)

Pozdrawiam
Kasia

9 komentarzy:

  1. Dzięki regularnemu chodzeniu na basen mam świetne pośladki! Ćwiczenia nie potrafią zdziałać tyle co pływanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiem, że nie obserwowałam akurat tej partii ciała

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że ten babiszon już nie uczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy uczy, ale nadal jest ratowniczką...

      Usuń
  3. no to nauczycielka zajebista :/ w ogóle nie powinna być nauczycielką skoro uczyła taką metodą
    mój nauczyciel w podstawówce na szczęście był fajny i jeśli ktos sie bał to pływał sobie po strefie płytkiej :)
    w sumie ja też mam uraz, który sama wyleczyłam ;) kiedy miałam jakieś 5-6 lat (jeszcze przed zerówką) topiłam sie w rzece i gdyby nie jeden taki pan to nie wiem jak by sie to skończyło brrr, ale od tamtego czasu postanowiłam sobie, że nauczę sie pływać i udało mi sie to, może nie jakos super, ale na wodzie sie utrzymuję a na plecach to juz łatwizna ;)
    swoją drogą przydałoby się pojechać na basen, szkoda, że ten fajniejszy jest dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jest średni... Basen sportowy jest ok (jak ktoś umie pływać), basen rekreacyjny mały i przereklamowany, leniwa rzeczka mi się podobała:) Do tego 3 sauny: fińska, parowa, kąpiel perełkowa (moja ulubiona), tylko tak jak pisałam zazwyczaj 2 były czynne. Karnet ulgowy na miesiąc kosztuje 112zł, więc przy codziennym chodzeniu się opłaca (jednorazowe wejście normalnie kosztuje chyba 8zł i 30gr za minutę sauny).

      Dokładnie, taki ktoś nie powinien uczyć. Zamiast rozwijać w dzieciach pasję i miłość do pływania, zniechęcała jak widać na całe życie..

      Usuń
  4. Ja pływać nie umiem. Jakoś mnie do tego nie ciągnie. Basen jednak potrafi wysmuklić sylwetkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku współczuję takiej nauczycielki :/
    Ja przez jakiś czas chodziłam na basen,ale znudziło mi się i zaprzestałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko co za glupie babsko - jak tak mozna uczyc dzieci plywac?! Masakra....

    OdpowiedzUsuń