Obserwatorzy

czwartek, 3 kwietnia 2014

Poszukiwania fryzjera idealnego

Cześć dziewczyny!!!


Każda z nas idąc do fryzjera liczy na to, że wyjdzie od niego zadowolona, z super fryzurą czy kolorem. Niestety rzeczywistość bywa brutalna i niekiedy wychodzimy z płaczem. W moim mieście (małym, ok 30tys mieszkańców) aż roi się od zakładów fryzjerskich/ salonów fryzur/ stylistów... Fryzjerka do której chodziłam przez 6 lat w zeszłym roku urodziła dziecko, teraz ponownie zaszła w ciążę i w najbliższym czasie nie wróci do pracy, dlatego zaczęłam szukać innej specjalistki, w ręce której nie będę się bała oddać w dniu ślubu. Obecnie chodzę do pani, która pracuje w tym samym zakładzie co moja ulubiona fryzjerka. Z obcięciem nie jest źle, z farbowaniem średnio, ale z podpowiedziami czy pomysłowością kiepsko.

Co mnie irytuje "u fryzjera"?

1. Jeśli chcę podciąć włosy o 1cm to ma to być 1cm, a nie 5cm... Zauważyłam, że z tym bywa różnie. Rozumiem, że jeśli klientka ma włosy w kiepskim stanie to podcięcie o cm nie zrobi różnicy, ale wypadałoby ją poinformować o tym, że trzeba ściąć więcej, a nie ciachać na ślepo:P

2. Nigdy nie siądę na fotel do fryzjerki, która ma dziwną fryzurę i 10 kolorów na głowie. Raz zrobiłam ten błąd i wyszłam z płaczem (włosy zostały obcięte z 10cm i do tego krzywo....).

3. Uwielbiam teksty typu: "ojej ma pani kręcone włosy, a teraz loki niemodne. Musi pani wyprostować te włosy. Obetniemy je na prosto żeby były cięższe". Szczerze, w nosie mam czy loki są modne czy nie. Przez 7 lat prostowałam włosy codziennie i nic dobrego z tego nie wyszło. Zawsze każę sobie wycieniować włosy (ale nie za mocno), bo wtedy ładnie się kręcą i szybciej schną.

4. Super porady: "musi pani kupić maskę z gliss kura, bo wtedy włosy odżyją i do tego jakiś dobry szampon z loreala". Jak nawalę masę silikonów to na pewno włosy będą w super stanie.... Kiedyś od silikonów wypadały mi włosy i dzisiaj wiem, że moja czupryna znosi je w niewielkiej ilości i raz na jakiś czas. Uwielbiam zdziwienie gdy mówię, że nakładam olej na włosy albo maskę drożdżową:D Kiedyś usłyszałam odpowiedź "od tego oleju na pewno pani włosy wypadną"- super fachowa porada.

5. Uwielbiam gdy w trakcie suszenia moja głowa jest wykręcana w różne strony, a włosy na maxa naciągane. Potem czuję jak skalp mi pulsuje. Super

6. Porady odnośnie koloru:"takie ciemne ma pani te włosy. W rudym byłoby pani lepiej". Jasne, mam czarną oprawę oczu, naturalnie bardzo ciemne włosy, ciemną karnację i w rudym wyglądałabym sztucznie. Poza tym nie lubię tego koloru.

7. Nie zawsze cena jest adekwatna do usługi. Kiedyś widziałam jak fryzjerka mieszała najzwyklejszą fryzjerską farbę z Londy (za 15zł?) a cena farbowania wynosiła 100zł. Super. Albo sauna na włosy z użyciem zwykłego Kallosa 50zł... Mogłabym wymieniać do jutra. Jestem w stanie zapłacić sporo za dobre, twarzowe obcięcie, poradę czy za farbowanie wykonane dobrymi produktami. Nie mówię, że farba z Londy jest zła, ale w tym przypadku farbowanie powinno kosztować 60zł i było by ok.


8. Tytułowanie się stylistą fryzur. Temat rzeka. Często taki "stylista" ma jakiś dyplom z dziwnego kursu, o którym nikt nie słyszał a wiedzy w tym temacie nie posiada w ogóle....



A Was co drażni u fryzjerów?



Rozdanie <KLIK>

17 komentarzy:

  1. Ja powiem na swoim przykładzie, że będę chodzić do fryzjera tylko ze swoją szczotką :) najprawdopodobniej fryzjerka mnie czymś zaraziła i stad moje wypadanie włosów. Po drugie w ogóle się nie znają na rzeczy, fryzjerka nie wiedziała co to olejowanie itp. Kilka lat temu (wtedy kiedy zaczął się mój problem z włosami) z włosów grubych po pas, zostało mi pare włosów na głowie i zaczęły wypadać. A poprosiłam o pocieniowanie i podcięcie końcówek !! Nie ufam fryzjerom... U mnie w mieście jest fryzjer gdzie za obcięcie trzeba dać około 150-200zł a obcinają włosy praktykantki ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też znam takie przypadki. 200zł za obcięcie, które normalnie kosztuje 20zł... Też nie za bardzo ufam fryzjerom, zawsze czaję co tam robi i ile obcina

      Usuń
  2. Nie wiem czego chciałabyś się wielce dowiedzieć od fryzjera. On ma tylko obcinać włosy, nie musi się znać na typach urody czy kolorach

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale się uśmiałam! Fryzjer musi się znać na budowie włosa, na doborze fryzur do urody, kształtu twarzy, na typach urody. A przynajmniej powinien umieć określić czy jest to ciepły czy zimny typ

    OdpowiedzUsuń
  4. jak nie musi się znać !? przecież "uczą" się w szkołach tego jakie są włosy, ich budowa, jakich kosmetyków mają używać do danego typu włosa, żeby ich nie zniszczyć - niestety nie każdy fryzjer chyba chętnie się tego uczył ;) a jak od fryzjera można wyjść z grzybicą to nawet nie chce im się dezynfekować nożyczek czy szczotek ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, musi się znać na takich rzeczach! Przecież to podstawy. Musi rozróżniać typy urody, aby wiedzieć jaki kolor włosów doradzić. Musi się znać na tym jakie fryzury są odpowiednie dla grubych włosów, jakie cięcie dla kręconych, jakie dla włosów cienkich aby nadać im objętości

      Usuń
  5. Zgadzam się z Twoim zdaniem. Większość z nich w ogóle nie zna się na swojej robocie. Wszystkich obcinają hurtowo tak samo, bo przecież taka fryzura jest modna. Nie zawsze to co modne jest odpowiednie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak 4lata temu w moim mieście super modna była fryzura na Paullę albo Rihanne (jak kto woli). Co druga babka wychodząca od fryzjera miała coś takiego na głowie

      Usuń
  6. Co mnie drażni? To, że nigdy nie wychodzę od niego zadowolona :) Dlatego do fryzjera idę tylko na czesanie, gdy mam jakąś uroczystość :) Nigdy więcej na ścinanie :D Wolę sama, czy końcówki, czy grzywka :D Przynajmniej będę miała pretensję sama do siebie, że coś nie wyszło a nie do kogoś innego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Końcówki też podcinam sama, ale raz na 4miesiące idę na cieniowanie, ponieważ w mojej wersji bardziej przypomina schody:D

      Usuń
  7. a ja znalazłam swój ideał w tym temacie - chodzę do jednego salonu i tam są dwie taki fajne babeczki. Znają moje włosy doskonale:) i wiem, że jak powiem że ścinamy końcóweczki, to nie uwalą mi połowy włosów:P A jak nie są pewne o co mi chodzi, to wolą się 3 razy upewnić zanim użyją nożyczek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też już niedługo powinnam pójść do fryzjera na podcięcie końcówek. Jak zwykle ten moment odwlekam ile się tylko da, bo strasznie nie lubię chodzić do fryzjera i zawsze się boję przed wizytą co też mi na głowie wyczaruje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skądś to znam:P Idę gdy już naprawdę muszę.

      Usuń
  9. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio byłam u fryzjera:P A tym bardziej kiedy wyszłam z salonu zadowolona... Póki co mam długie, proste włosy bez grzywki, wiec doskonale radzę sobie sama:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzywkę i końce podcinam sama, ale na cieniowanie chodzę do fryzjera. Nie za często, średnio 3 razy do roku. Kiedyś chodziłam też na farbowanie, ale nigdy nie byłam w pełni zadowolona więc wróciłam do samodzielnego farbowania

      Usuń
  10. Nie znoszę niechęci do naturalnych loków. Zdecydowana większość najpierw prostuje i do takich właśnie dopasowuje swą "wizję". Nie ufam i delikatnie cieniuję włosy sama :)

    Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń