Obserwatorzy

sobota, 1 lutego 2014

Kallos GoGo maska do włosów suchych i zniszczonych

Cześć dziewczyny!!!


Na początku stycznia wybrałam się z moim TŻ do Kalisza i pierwszy raz odwiedziłam Hebe (teraz wiem, że muszę tam zaglądać regularnie). Skusiłam się na dwie duże maski z Kallosa oraz na odżywkę i maskę z serii GoGo.


Nigdy wcześniej nie nie spotkałam się z serią GoGo (zresztą w moim mieście jest tylko jeden sklep "fryzjerski" gdzie można znaleźć maskę Latte i kosztuje 28zł...) więc byłam ciekawa jej działania. Na pierwszy ogień poszła maska:







Dostępność i cena:

Jak wspomniałam do nabycia w Hebe, nigdzie indziej jej nie widziałam. Kosztuje 5,98zł




Opakowanie:

Zupełnie inne niż w przypadku znanych mi masek tej firmy. Produkt jest zamknięty w fioletowej tubie. Szata graficzna jest przyjemna dla oka. Tuba wykonana jest z dosyć miękkiego tworzywa, więc nie ma problemu z wydobyciem zawartości. Łatwo je otworzyć i łatwo zamknąć.



 





Moja opinia:


Oczywiście nie wierzę w obietnice typu scalenie końcówek, czy odbudowanie struktury włosa i głębokie nawilżenie od pierwszego użycia. Liczyłam na lekkie nawilżenie, blask, łatwe rozczesanie. Po pierwszym użyciu byłam zawiedziona, że maska praktycznie nic nie zrobiła z moimi włosami, ale nie mam w nawyku oceniać produkt po jednym zastosowaniu, dlatego postanowiłam wytestować ją na kilka innych sposobów. Okazało się, że owa maska w połączeniu z szamponem nabłyszczającym z Deby nie działa, ale w komplecie z szamponem jajecznym z BingoSpa działa już dobrze. Nakładałam ją na 2-3 minuty tak jak karze producent na szybko i ładnie wygładzała i nabłyszczała włosy, pozostawiona na 30 minut fajnie nawilża. Po ok 10 użyciach zauważyłam, że włosy są o w lepszej kondycji. Nie są już takie suche, są lekko uniesione i błyszczące. Konsystencją maska ta przypomina Alterrę z granatem, jest gęsta i treściwa. Zapach ma trochę sztuczny z winogronową nutką- jak dla mnie przyjemny. Podsumowując: jest to tania maska, fajnie nawilżająca (po kilku użyciach), ale dla osób cierpliwych, którym chce się czekać na efekty. Jeśli ktoś chce widzieć super różnicę już po pierwszym zastosowaniu, ten produkt nie jest dla niego.




Pozdrawiam

Maleńka

12 komentarzy:

  1. Ja na razie mam zapas masek i odżywek więc raczej nie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W grudniu udało mi się zużyć wszystkie "resztki" i w szafce z odżywkami/maskami zrobiło się trochę luzu. Ale w styczniu uzupełniłam braki:P

      Usuń
  2. lubie hebe, dobrze nie ma jej w moim mieście, bo szybko mój portfel byłby pusty.. :-) o tej masce nigdy nie słyszałam, szkoda, że mam pełno zapasów odżywek, bo chętnie bym się na nią skusiła :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś miesiąc temu pierwszy raz odwiedziłam Hebe i barrdzo żałuję, że nie ma go w moim mieście :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale do Kalisza mam ok.40km i jestem tam raz w miesiącu, więc będę regularnie wpadać:)

      Usuń
  4. Miałam ją, ale niestety nawet przy regularnym stosowaniu nic ciekawego z włosami się nie zadziało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba się cieszę, że nie mam Hebe w pobliżu, bo zostawiłabym tam pół wypłaty :) Na tę maskę pewnie też bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń