Obserwatorzy

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Hobbit Pustkowie Smauga

Cześć dziewczyny!!!


Po świętach miałam wielką ochotę wybrać się do kina na drugą część Hobbita, czyli Pustkowie Smauga. Niestety nie udało mi się znaleźć czasu:( Od piątku leżę chora i z nudów oglądam po kolei wszystkie ulubione seriale na Kinomaniaku. W sobotę z wielkim zdziwieniem zauważyłam, że na wspomnianym portalu pojawiła się całkiem dobra wersja Pustkowia Smauga, więc zasiadłam do oglądania.





Jestem fanką literatury fantasy, Hobbita czytałam kilkukrotnie, dlatego ciężko jest mi ocenić ten film....


Jeśli chodzi o montaż i efekty, to oczywiście jest to klasa sama w sobie. Aktorzy są dobrze dobrani (nie podobała mi się Tauriel, ale to moja opinia).  Smok zrobiony jest idealnie, tak jak go sobie wyobrażałam. Technicznie film jest świetnie zrobiony i pewnie gdybym nigdy nie czytała książki to byłabym nim oczarowana pod każdym względem.

Ale czytałam książkę, a oglądając film miałam wrażenie, że albo ja czytałam jakąś inną wersję albo oni kręcili na podstawie innego dzieła Tolkiena. Na jakimś blogu czytałam, że jest to "swobodna wariacja na temat Hobbita" i muszę się z tym zgodzić. Wiadomo, że adaptacja filmowa nigdy w 100%  nie odzwierciedla książki, ale tutaj chyba kogoś fantazja poniosła. Skąd się wziął Legolas? Kurcze jakoś nie pamiętam aby w książce podążał za krasnoludami. Ah i moim zdaniem we Władcy Pierścieni krasnoludy były trochę lepiej "zrobione" niż tu. Największym rozczarowaniem okazały się "podchody" do Smauga. W książce największe zasługi należały do Bilba, a w filmie do Thorina.... Takich błędów/przekręceń jest mnóstwo i szkoda. Zresztą co się dziwić skoro, z książki liczącej 300-400stron (w zależności od wydania) postanowiono zrobić 3 filmy...


Jako fanka Tolkiena film oceniam jako średni przy czym montaż/efekty/charakteryzacja 6
a zgodność z książką 1

A Wam jak się podobało Pustkowie Smauga?

13 komentarzy:

  1. JA niestety ( albo stety :P ) nie jestem fanką tego typu filmów / ksiązek ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż boję się przyznać przed taką fanką, ale pierwsza część Hobbita mnie nie porwała, szczerze mówiąc wytrzymałam tylko jakieś 45 minut, na resztę nie miałam ochoty ani siły :c
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, nie każdy musi lubić fantasy. A 45minut to i tak długo:)

      Usuń
  3. Mam takie same odczucia. Wygląda to tak, jakby reżyser nie czytał książki tylko na podstawie ogólnego streszczenia ułożył własną historię. Film sam w sobie jest świetny, ale jako fanka Tolkiena czuję się potwornie rozczarowana. A już przy tym wątku miłosnym Elfa z Krasnoludem tak mi szczęka opadła, że prawie wpadła do sali piętro niżej. Niestety nie z zachwytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Przecież u Tolkiena elfy i krasnoludy nazwijmy to ładnie "nie przepadały za sobą"... Mam wrażenie, że złożyli trochę Hobbita, trochę Dzieci Hurina i trochę wstępu do Władcy Pierścieni (gdzie opisana jest historia pierścienia i Śródziemia). Nie żałuję, że nie poszłam do kina:P

      Usuń
  4. Dawno czytałam Hobbita, ale pamiętam, że wciągnęłam go jednym tchem :)
    miałam nadzieję, że film będzie równie dobry. Na pierwszej części myślałam, że zaraz usnę. Oprócz kilku ciekawych momentów, miałam ogólnie niezbyt dobre wrażenia na jego temat. Dlatego też obawiam się drugiej części, wiązałam z nią duże nadzieje, że może się poprawią, a teraz już nie wiem. Muszę obejrzeć i ocenić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznijmy od tego, że film Hobbit nie jest tylko na podstawie książki Hobbit, ale także Silmarillion i Władca pierścieni (stąd Legolas i ogry). Radzę najpierw dowiedzieć się o czy się film ogląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Orkowie i uruk hai, bo ogrów tam nie ma:D A jak już to na podstawie Hobbita i Władcy Pierścieni, nie wiem skąd Ci się tam Silimarilion wziął

      Usuń
    2. Spokojnie, każdy ma prawo do swojego zdania:) Ja natomiast dotarłam jedynie do informacji, że głównym źródłem inspiracji był Hobbit, ale wspomagano się również innymi dziełami Tolkiena. Niestety pod względem ekranizacji powieści jestem dosyć konserwatywna i dla mnie jeśli film nazwano Hobbit to powinien być oparty na tej książce. Jeśli mieli zamiar zrobić mix to trzeba było go nazwać np. Wyprawa do Ereboru czy Król spod Góry.

      Usuń
  6. też lubię literaturę fantasy :) A filmu nie oglądałam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam wszystkie części Władcy Pierścieni, ale niestety nie oglądałam jeszcze ani pierwszej, ani drugiej części Hobbita :( Koniecznie muszę się za nie wziąć! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja byłam na filmie i polecam jednak w porównaniu do książki nie powala mnie na kolana. Gdybym nie czytała książki to bym była zachwycona, ale logika! Ten film miał być na podstawie książki a żadnego romansu elfa z krasnoludem tam raczej nie było ;}

    OdpowiedzUsuń