Obserwatorzy

piątek, 31 stycznia 2014

Fryzury ślubne

Cześć dziewczyny!!!


Do wesela mam jeszcze dużo czasu, ale powoli zaczynam się rozglądać za sukienką, szukam w necie inspiracji jeśli chodzi o bukiet i fryzurę.... Nie interesuje mnie wielki kok, sterczący na czubku głowy niczym obcy:P Podobają mi się delikatne loki, luźne upięcia i skromne koki.


























A oto fryzura, z gatunku tych przerażających... Monstrualnie wielki kok


czwartek, 30 stycznia 2014

Bubel od Dove, czyli odżywka Nutritive Solutions

Cześć dziewczyny!!!


Prawie 2 miesiące temu w Kauflandzie skusiłam się na odżywkę do włosów zniszczonych z Dove. Zachęciły mnie pozytywne opinie na Wizażu. Miałam nadzieję, że nawilży moje suche włoski... Nadzieja, matką głupich (ale każdą matkę trzeba kochać:P). Niestety ta odżywka okazała się totalnym bublem.










Dostępność i cena:

Do kupienia w większości drogerii i w marketach. Kosztuje ok. 8-11zł





Opakowanie:

Standardowe, jak w przypadku innych produktów Dove. Fajnie, że odżywkę stawia się na zamykaniu- dzięki temu łatwiej wydobyć zawartość.









Moja opinia:

Wszędzie czytałam, że ta odżywka świetnie nawilża włosy, a tu zonk (i to na całej linii). Stosowałam ją tak jak zaleca producent jak na dłuższą chwilę, jednak efekt był taki sam- włosy tępe, sztywne jak druty. Tragedia. Super wygładzenia i blasku nie zauważyłam, nawilżenia brak, włosy nie były miękkie i lejące. Po zastosowaniu były super splątane, aż strach wbijać w nie grzebień. Próbowałam ją łączyć z różnymi szamponami, ale zmian w działaniu nie było. Mimo całkiem niezłego składu działanie było marne, a szkoda. Na plus mogę ocenić wydajność i zapach oraz konsystencję, nic więcej. Rozbawiła mnie obietnica producenta, że odzywka dociera do poziomu komórek włosa:D Ale bujda.... Zużyłam jedno opakowanie i na pewno do niej nie wrócę.



Pozdrawiam
Maleńka

środa, 29 stycznia 2014

Czego nie lubię na blogach i YT?

Cześć dziewczyny!!!


To jak wygląda blog, czy kanał na YT to sprawa indywidualna osoby, która go prowadzi. Tak samo wybór publikowanych treści czy zdjęć. Jednak jest kilka rzeczy, które zniechęcają mnie do zaglądania na pewne stronki (i to nie ze względu na tematy wpisów).


1. Angielskie tytuły i wstawki.
To zjawisko pojawia się raczej na blogach modowych. Rozumiem, że często zaglądają tam osoby z innych kontynentów. Jeśli najpierw jest treść po polsku, a niżej to samo po angielsku to OK. Ale drażnią mnie tytuły wpisów w obcych językach czy wstawki typu: dwa zdania po polsku i jedno po angielsku. Nie odnosi się to do pewnych określeń czy wypowiedzi, których nie da się przetłumaczyć, bo straciłyby sens... Czy wstydem jest pisać w języku ojczystym? Jak dla mnie nie, a takie pseudoangielskie wpisy są z lekka tandetne.


2. Sztuczność
To zjawisko odnosi się do blogów i kanałów zarówno modowych jak i urodowych. Ile razy natknęłam się w sieci na dziewczynę prowadzącą bloga czy kanał YT, która miała piękne włosy. Oczywiście zazdrościłam i zastanawiałam się jak to jest, że ona mimo rozjaśniania, farbowania, prostowania, kręcenia i miliona innych zabiegów niszczących ma taką piękną, długą i gęstą czuprynę, a ja mimo starań pióra? Oczywiście, owa dziewczyna opowiadała, że to jej naturalne włosy, że to kwestia genów itd, a po jakimś czasie okazywało się, że to doczepy. Gdyby od początku się do nich przyznała to ok, przecież po to są żeby je nosić ale po co wprowadzać wszystkich w błąd i ściemniać? Drugie to sztuczne paznokcie. Też są ok, ale dziwi mnie gdy dziewczyna która je nosi opowiada, że jest w 100% naturalna i nigdy nie poszłaby do kosmetyczki na żele, a za 2 miesiące umieszcza wpis jaką to ma świetną i zaufaną koleżankę, do której regularnie chodzi na pazury... Kurczę nie lubię gdy ktoś mi ciemnotę wciska. Po to jest, żeby nosić/czy z tego korzystać, ale po co to udawanie "och jaka jestem naturalnie piękna, to wszystko zasługa genów"?


3. Nadużywanie programów graficznych
Czasami jak oglądam zdjęcia makijażu obrobione w PS to zastanawiam się co autor miał na myśli:P Bywa i tak, że dziewczyna na zdjęciu zaczyna przypominać lalkę... Trochę to można podciągnąć pod sztuczność.


A Wy czego nie lubicie na blogach i YT?

wtorek, 28 stycznia 2014

Ograniczenie farbowania włosów

Cześć dziewczyny!!!


Ostatnio przeglądałam zdjęcia na komputerze i doszłam do wniosku, że gdybym nie farbowała włosów tak namiętnie, to teraz miałabym loki przynajmniej do połowy pleców... Dekoloryzacja u fryzjera, kąpiele rozjaśniające, farbowanie co miesiąc zrobiły swoje. Zamiast obcinać końcówki 2cm, musiałam skracać o 10cm po całości.... Naturalnie mam ciemne włosy i czas się pogodzić z tym, że czupryny jasnobrązowej, czy w odcieniach ciemnego blondu mieć nie będę (gdybym się uparła to mogłabym osiągnąć takie odcienie ale kosztem wielokrotnego rozjaśniania i kontrastu z odrostami).


Postanowiłam ograniczyć farbowanie włosów do 3-4 razów w roku. Niestety pojawiły się u mnie pierwsze siwe włosy i muszę je zakryć, gdyby nie to pewnie w ogóle postanowiłabym odpocząć od farby. Zobaczymy, czy ograniczenie koloryzacji wpłynie na porost (taką mam nadzieję) i na ogólną kondycję czupryny.


Potrafiłybyście zrezygnować z farbowania?



Pozdrawiam Maleńka

czwartek, 23 stycznia 2014

Nowe wyzwanie: powrót do ćwiczeń

Cześć dziewczyny!!!


Dawno nie pisałam nic o ćwiczeniach, sylwetce i sposobie odżywiania... Cóż, aż wstyd się przyznać, ale od października ćwiczyłam może 3 razy....:( Tłumaczenie, że nie miałam czasu to kiepska wymówka, ponieważ gdybym chciała to bez problemu znalazłabym wolną godzinkę 3 razy w tygodniu. Po prostu się zaniedbałam, nie chciało mi się i brakowało mi motywacji, ale zebrałam się w sobie i od jutra wracam do ćwiczeń. Oczywiście nie jakiś wielce wyczynowych, nie chcę schudnąć. Zależy mi na wymodelowaniu ciała i wyrobieniu kondycji.



Na początek wrócę do Mel B, którą po prostu kocham:P Jej optymizm jest zaraźliwy, a ćwiczenia są ciekawe










Czas na treningach z Mel mija bardzo szybko:)  A człowiek dostaje kopa energii. Niestety ćwiczenia z Ewą Chodakowską nie przypadły mi do gustu. Były nudne jak flaki z olejem, a zamiast dawki energii czułam senność- tak działał na mnie jej głos.

Do tego dorzucę jeszcze przysiady- dam im drugą szansę. Poprzednio się nie sprawdziły, ale może teraz będzie lepiej.

A Wy jakie ćwiczenia/treningi lubicie?

środa, 22 stycznia 2014

DEBA szampon nadający połysk

Cześć dziewczyny!!!


Tak jak wspominałam kiedyś, na wyprzedaży w Biedronce zaopatrzyłam się w kilka szamponów firmy DEBA. Dzisiaj kilka słów o drugiej wersji, którą wypróbowałam, czyli o szamponie nadającym połysk...





Dostępność i cena:
Sklepy internetowe (ale tam kosztuje ok.12zł) i w Biedronce 5,99zł lub 2,99zł na promocji.


Opakowanie:
Butelka jest ładna, poręczna. Ale zamykanie typu klik mnie drażni, ponieważ w sytuacji kiedy mam mokre ręce nie ułatwia wydobycia produktu.









Moja opinia:

Niestety nie mam się nad czym zachwycić, jest to typowy średniak. Dosyć dobrze domywa włosy, zmywa oleje. Pieni się średnio, pachnie dosyć przyjemnie, tak z lekka męsko:). Nie powoduje łupieżu ani podrażnienia skóry głowy. Po jego użyciu włosy były w dotyku tępe i sztywne- mocno nawilżająca maska musiała pójść w ruch, ponieważ bez nawilżacza nie było mowy o rozczesaniu włosów. Nie zauważyłam tego super połysku... Za 2,99zł nie był zły, ale 12zł nigdy w życiu bym za niego nie dała.

sobota, 18 stycznia 2014

Sobotnie brzmienia

Cześć dziewczyny!!!


Oto co mi dzisiaj chodzi po głowie:






Ten kawałek zauroczył mnie ostatnio










A Wam jakie kawałki chodzą po głowach? Miłego wieczorku:)

piątek, 17 stycznia 2014

Poszukiwania sukni ślubnej

Cześć dziewczyny!!!


Do ślubu mam jeszcze  dużo czasu, ale zaczynam oglądać sukienki, aby zorientować się jak wyglądają cenowo, co jest modne no i najważniejsze w czym wyglądam korzystnie. Na dzień dzisiejszy nie chcę wielkiej bezy, ale nie mówię "nie", bo ponoć najczęściej jest tak, że kupuje się zupełnie inną suknie niż zamierzało. Nie lubię przepychu: tony materiału, xnastu warstw, perełek, kamieni, haftów itd... Ale za to kocham koronkę.







Zakochałam się w tej sukience





Dół średnio mi się podoba






 Ramiączka od pierwszej sukienki ze  zdjęcia, a reszta od 3:)






Góra jest piękna. I ten paseczek:)












środa, 15 stycznia 2014

Rimmel Space Dust 003 AURORA

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj pokażę Wam lakier, który ostatnio często gości na moich pazurkach. Kupiłam go przed świętami i od tego czasu się z nim nie rozstaję:) A mowa o brokatowym piasku od Rimmela w kolorze nude.











Dostępność i cena:
Niestety nie widziałam tych lakierów w Rossmannie. Swój kupiłam w drogerii Vica za 9,90zł



Opakowanie:
Ładne, proste i wygodne. Pędzelek jest szeroki, ale wygodny.

 









Moja opinia:

Aurora to cielisty, brokatowy piasek. Drobinki są różnej wielkości, przy czym te największe czasami wydają się srebrne, czasami złote a czasami beżowe. Aplikacja przebiega szybko i wygodnie. 2 warstwy wystarczą aby dokładnie pokryć płytkę. Wysycha dosyć szybko. Ma bardzo chropowatą fakturę, ale nie haczy. Uwielbiam go:) Jest taki delikatny i dziewczęcy. Na pazurkach trzyma się 3-4 dni. Dostępne były chyba jeszcze 3 inne wersje kolorystyczne i na pewno skuszę się na kolejny

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kity internetu

Cześć dziewczyny!!!


Jako inspiracje zamieszczam zawsze zdjęcia znalezione na innych stronach, czy to zszywka.pl, stylowi.pl, czy na styl.fm. Dzisiaj pokażę Wam foty, które moim zdaniem zasługują na miano kitów internetu:

Bez obrazy, ale w tym przypadku wszystko zasługuje na miano kitu... Pomarańczowa opalenizna, straszny makijaż, fryz i ten biust... 






Hmmm.......... Lakiery są bardzo ładne, zdobienia też ale ten kształt i długość mnie powala. Nie wiem jak z takimi paznokciami wykonuje się najzwyklejsze codzienne czynności...


Jeśli ktoś lubi taki styl to nie przeszkadza mi to, ale ta sukienka była w dziale ślubnym....



Słowo "beza" nabiera nowego znaczenia... Gorset ładny, ale dół strojny jak ch.... Na pewno nie dałabym rady paradować w takiej kiecy przez całe wesele


Jak dla mnie za bardzo widać, że to tipsy....


Zdobienie.... Na bogato



Trochę za dużo PS, bo aż nos się rozmył:P



niedziela, 12 stycznia 2014

Fioletowe, brokatowe pazurki od Miss Sporty

Cześć dziewczyny!!!


Jak Wam mija niedziela? U mnie strasznie wieje, aż nie chce się wyjść z domu:P Dawno nie pokazywałam na blogu lakierów do paznokci, a mam trochę nowości:)


Fioletowy, brokatowy lakier z Miss Sporty kupiłam szczerze powiedziawszy "z braku laku"... Szukałam w Rossmannie piasków z Wibo i jak zwykle ich nie było, szafa Lovely też świeciła pustkami więc wzięłam już brokatowca z Miss Sporty, choć nie przepadam za tą marką. Na szczęście obyło się bez rozczarowania i mogę powiedzieć, że jestem właściwie mile zaskoczona:)







Dostępność i cena:
Do kupienia w Rossmannie, kosztował 8,50zł


Opakowanie:
Standardowa buteleczka, jak w przypadku innych lakierów tej marki. Pędzelek jest tragiczny... Za gruby, za szeroki i krzywo ścięty. Trzeba się trochę natrudzić, aby ładnie pomalować nim pazurki.


 





Moja opinia:

Niestety na zdjęciach nie udało się uchwycić uroku tego lakieru. Jest to fioletowa emalia o lekko żelowej konsystencji połączony z brokatem w różnych odcieniach fioletu. Do pokrycia paznokci wystarczą 2 warstwy. Lakier nie smuży, nie mazia, nie bąbelkuje, niestety długo wysycha (pierwsza warstwa ok. 15minut, druga 20). Brokat jest na tyle delikatny, że nie haczy ubrań, nie tworzy nieprzyjemnych grudek. Zmywanie nie jest straszne:) Można się pobawić z folią, ale nie trzeba. Nie zauważyłam, aby przebarwiał płytkę. Co do trwałości to muszę przyznać, że jest całkiem nieźle. Na zdjęciach lakier mam 3 dzień na paznokciach i widać lekko starte końce. 

Dostępna była jeszcze wersja złota, niebieska i czerwona- na pewno kupię złotą o ile będzie dostępna u mnie w Rossmannie...

wtorek, 7 stycznia 2014

Pantene krem podkreślający loki

Cześć dziewczyny!!!


Jak Wam mija dzień? Mam nadzieję, że już jutro będę mogła wyjść z łóżka, bo ileż można oglądać seriale i czytać książki? Swoją drogą może polecicie mi jakiś fajny film/serial/książkę?:)

Jak już wspominałam kilka razy uczę się "ogarniać" moje loko-fale, oczywiście z różnym skutkiem. Pianki zazwyczaj powodują efekt hełmu, co niekoniecznie mi się podoba; żele wysuszają moje kłaczki, a kremy obciążają. Mimo wszystko nadal poszukuję specyfiku doskonałego. Póki co najlepszy był krem z Nivei, był dobry ale nie doskonały. Na krem z Pantene zdecydowałam się, ponieważ akurat był z promocji (raczej nie mam zaufania do tej marki).








Dostępność i cena:

W większości drogerii, w Auchan, Tesco i chyba w Kauflandzie. Kosztuje ok. 17-22zł



Opakowanie:

Jest bardzo ładne. Pompka ułatwia wydobycie kosmetyku. Ten krem ma na pewno o wiele ładniejsze i poręczniejsze opakowanie, niż krem z Nivei.


 Skład dla zainteresowanych, jak widać nic ciekawego nie zawiera..







Moja opinia:

Ten specyfik stosowałam na dwa sposoby: na sucho i na mokro. Niestety na mokro nie robił nic z włosami, nie stylizował ich z żaden sposób. Zostawiałam włosy do samodzielnego wyschnięcia i efektów nie było, tak samo w przypadku użycia suszarki. Na sucho było trochę lepiej. Najpierw ugniatałam włosy w dłoniach, czekałam aż podeschną, a następnie zagniatałam na ten krem i suszyłam. Czasami były lekko usztywnione, ale poza tym nic więcej; a czasami przeciążone. Natomiast następnego dnia były w dotyku takie sztuczne i strasznie przeciążone. Próbowałam nakładać mniejszą ilość, ale i tak to nic nie dało. Reasumując w moim przypadku jest to produkt bardzo problematyczny, ale zostało mi jeszcze pół opakowania, więc postaram się pokombinować:)