Obserwatorzy

wtorek, 8 października 2013

O tym jakie spustoszenie w organiźmie sieją "zupki chińskie"

Cześć dziewczyny!!!



Jakiś czas temu koleżanka, która studiuje dietetykę zaprosiła mnie do udziału w badaniu, które było jej niezbędne do napisania jednego z rozdziałów pracy mgr. Raz, że bardzo chętnie biorę udział w różnych akcjach, a dwa byłam jej winna przysługę- oczywiście się zgodziłam. Przez 5 dni miałam się żywić tylko i wyłącznie zupkami chińskimi. Zarówno tzw. gorącymi kubkami, jak i zupkami z zalewanym makaronem (nie wiem jak się fachowo nazywają). Przez te kilka dni miałam dokładnie notować wszelkie zmiany jakie zachodzą w moim ciele i samopoczuciu.


Bardzo lubię zupy, niestety mój partner ich nie jada. Twierdzi, że jest to wstęp do obiadu... Poza tym nie jest zbyt warzywny i lubi tylko grochówkę, pieczarkową i raz na bardzo długi czas pomidorową z grzankami. Dlatego moja pierwsza myśl była taka: wreszcie najem się zup:P 

Oczywiście zanim rozpoczęłam eksperyment koleżanka poinformowała mnie o możliwych skutkach ubocznych, o tym co zawierają takie produkty itd, także byłam w pełni świadoma, że jest to sama chemia i może mi wypalić dziurę w żołądku. Wiem, że większość z Was pewnie stwierdzi, że sam pomysł takiego badania był głupi, ale byłam ciekawa jak działają takie chemiczne cuda. Wiecie, że jestem fanką zdrowego odżywiania i unikam tego typu "dań" (o ile można to tak nazwać).



Dzień 1
Śniadanie: Gorący kubek rosół (nie ważne z jakiej firmy) z makaronem
II Śniadanie: Gorący kubek Żurek z grzankami
Obiad: Grzybowa z makaronem zalewana
Podwieczorek: Gorący kubek barszcz czerwony i grzybowa
Kolacja: Serowa z makaronem zalewana


Spostrzeżenia: Po pierwsze to takimi zupkami nie można się najeść! Cały dzień chodziłam głodna. Początkowo nawet mi smakowały, ale potem brakowało mi normalnego jedzenia. Wieczorem miałam wielkie wzdęcie, czułam się ciężka jak słoń.



Dzień 2 
Śniadanie: Gorący kubek brokułowa
II Śniadanie: Gorący kubek krem z kury
Obiad: Serowa z makaronem zalewana
Podwieczorek: Gorący kubek pieczarkowa
Kolacja: Gulaszowa z makaronem zalewana

Spostrzeżenia: Oczywiście znowu byłam głodna. Dodatkowo zaczął mnie boleć żołądek, znów miałam wzdęcie, byłam zmęczona, apatyczna.


Dzień 3
Śniadanie: Gorący kubek barszcz czerwony
II Śniadanie: Gorący kubek cebulowa
Obiad: Pomidorowa z makaronem zalewana
Podwieczorek: Gorący kubek grzybowa
Kolacja: Rosół z makaronem zalewana


Spostrzeżenia: Oczywiście tego dnia znów byłam głodna, dodatkowo zjadłam jabłko i kanapkę. Brzuch bolał mnie strasznie, dodatkowo pojawiło się wzdęcie itd... Byłam zmęczona, ospała i bez energii. To był ostatni dzień. Więcej nie wytrzymałam.

Po ok.2 dniach pojawił się wielki wysyp pryszczy- bunt po takiej ilości chemii. Dodatkowo przez kilka dni pociłam się jak mysz:P



Ponoć dieta "zupek chińskich" jest bardzo popularna wśród osób, które chcą szybko schudnąć. Szczerze powiem, że nie wiem jak można żyć na tym świństwie. Po 3 dniach mam ich serdecznie dosyć i przez 3 lata nie sięgnę po tego typu zupę. Wolę nie myśleć o tym jakie zmiany zachodzą w organiźmie przy dłuższym spożywaniu takiej chemii. Przez ten czas miałam takie straszne wzdęcia jak nigdy wcześniej, ból żołądka był okropny... Nie, nie, nie i jeszcze raz nie:P


30 komentarzy:

  1. Wrr... po twojej notce też mnie jakos przeszła ochota na takie zupki...
    Swoją drogą ciekawy eksperyment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy, ale chyba w życiu nie bolał mnie tak brzuch jak po tych 3 dniach.

      Usuń
  2. Mi też przeszła chęć na te zupki, chociaż raz na jakiś czas je spożywałam, w sumie nie wiem dlaczego. I wiele osób sądzi, że są to normalne posiłki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, gdy nie dbałam o to co jem, spożywałam je kilka razy w tygodniu. Jak teraz pomyślę o tym jak działają, to aż mnie ciarki przechodzą...

      Usuń
  3. Nie jadam na szczęście tych świństw od bardzo bardzo dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. brrr... Ja jestem często leniwa jak wracam po szkole, ale nie jada zupek. Wolę podsmażyć sobie pierś z kurczaka np. i zjeść z chlebem jeśli muszę już zaraz, a tak to zwykle z warzywami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że już lepsza nawet sama kanapka od takiej zupki

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy post :) Ja bardzo lubię takie zupki ale nie jem często. Na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zazwyczaj jadam takie zupki na wyjazdach, gdzie gotowanie jest niemożliwe i raz na jakiś czas można przeżyć, ale nie umiałabym żyć tylko i wyłącznie czymś takim ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na jakiś czas pewnie krzywdy nie zrobią. Kiedyś też po nie sięgałam w sytuacjach kryzysowych, ale życie tylko i wyłącznie na takich zupkach może mieć tragiczne skutki

      Usuń
  7. Niektóre są całkiem smaczne. ;) A ja żyję teraz za takie pieniądze, że często muszą mi wystarczać na obiad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiem, że raczej wszystkie mi smakowały:P

      Usuń
  8. Nigdy nie jadałam zupek chińskich i nie zamierzam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja unikam ich jak tylko mogę, jednak raz na jakiś czas napewno nie zrobią spustoszenia. Pomysł na akcję nie był wcale głupi moim zdaniem. Napewno nauczy coś wiele osób przeczytanie tego co działo się tylko po kilku dniach,a co dopiero dzieje się gdy jemy je cześciej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, te osoby, które żyją tylko na takich zupkach muszą mieć już chyba dziurę w żołądku:P

      Usuń
  10. Dobrze, że moja nietolerancja mi nie pozwala na nie. Nie lepiej było 5l rosołu zrobić i samemu zupki pozaprawiać różne? Wiem, że to pracochłonne, ale na pewno zdrowsze. A z drugiej strony możesz tak zrobić dla siebie skoro tak lubisz zupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupy gotuję jak wiem, że Bartosza nie będzie na obiedzie. Wtedy gotuję większy garnuszek i zamrażam część

      Usuń
    2. No przecież Kasia napisała, że było badanie do pracy mgr, a nie, że tak je na co dzień

      Usuń
  11. Eee ja i mój żołądek już dawno stwierdziliśmy, że to jest świństwo;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś widziałam filmik dokumentalny o trawieniu rosołku chińskiego i tradycyjnego domowego rosołu.. O zgrozo.. Od tamtej pory nie sięgnęłam ani razu po to dziadostwo :/
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  13. uuu nie wiedziałam, że są aż takie.. w sumie nie jem ich często.. także chociaż tyle :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Udostępniam dalej, ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, czasami zdarza mi się coś mądrego naskrobać:):D

      Usuń
  15. Ja od czasu do czasu zrobię sobie jakiś gorący kubek, ale nie potrafiłabym na tym żyć. A wiem, że niektórzy studenci dają radę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy eksperyment ;-) Raz na jakiś czas zjem, ale nie na dłuższą metę :-P

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja raz na jakiś czas zjem sobie gorący kubek, ale żeby jeść to codziennie to bym nie wytrzymała ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Może dwa razy do roku zdarza mi się zjeść coś takiego... Ale jak przechodzę obok w sklepie to w ogóle mnie to nie pociąga, zazwyczaj pomijam.. I tak gratuluję że tyle wytrzymałaś... Cały dzień na takim chemicznym paskudztwie to wyzwanie..

    OdpowiedzUsuń