Obserwatorzy

czwartek, 3 października 2013

Moje podejście do diet i sylwetki

Cześć dziewczyny!!!


Z góry uprzedzam, że nie jestem dietetykiem, a dzisiejszy post oparty jest na moich teoriach i przemyśleniach.

Czeto pytacie czy się odchudzam. Otóż nie, staram się przytyć:D Ale staram się to zrobić zdrowo, a przy tym ćwiczyć aby za chwilę nie stać się obtłuszczonym klockiem.


Jestem drobnej budowy i raczej odkąd pamiętam zawsze byłam szczupła. Jednak w liceum ucząc się do matury przytyłam do 52kg przy wzroście 156cm. Nie byłam gruba ani nic w tym stylu, miałam dosyć pokaźny biust(za którym tęsknię:P) i trochę tłuszczyku na nogach i brzuchu. Niestety w tamtym czasie objadałam się głównie chipsami i to stąd przybyło kg. Czułam się trochę ciężka jak mały słonik. Po maturze przestałam jeść słodycze, postawiłam na więcej ruchu i tak w krótkim czasie schudłam do 46kg, a potem do 43-44kg.



Nie wierzę w żadne diety kapuściane, mięsne, Dukana itd... Moim zdaniem to są bzdury, ale podkreślam moim zdaniem. Jeśli ktoś ma naprawdę poważne kłopoty z nadwagą, to lepiej wybrać się do dietetyka, który przeanalizuje nasz dotychczasowy sposób odżywiania i ustali nowy jadłospis. Nie uważam aby jedzenie samych warzyw czy w drugą stronę samego mięsa było dobrym rozwiązaniem. Gdy czytam na blogach genialne opinie o cudnym działaniu głodówki to aż mnie krew zalewa.... ok, raz na np. miesiąc można sobie zrobić jeden dzień na oczyszczenie organizmu, czy w Wielki Piątek jeśli ktoś jest bardzo wierzący można nie jeść, ale bez przesady. Nie jedzenie 6 dni w tygodniu a opychanie się 7 na umór na pewno nie jest zdrowe. Może i można takim sposobem schudnąć, ale jakim kosztem?

MOIM ZDANIEM podstawą jest:
- ograniczenie słodyczy i słonych przekąsek. Od 1 kostki czekolady dziennie nikt nie przytyje, ale znam osoby które potrafią wciągnąć 3 tabliczki dziennie,
-zrezygnowanie z napojów gazowanych/słodzonych (OMG nie pamiętam kiedy piłam pepsi albo coś w tym typie),
-zrezygnowanie z fast-foodów,
-systematyczność w spożywaniu posiłków,
-odpowiednia ilość warzyw, mięsa, nabiału w diecie,
-ruch.



Gdy po maturze chciałam schudnąć poza ruchem i ograniczeniem słodyczy postawiłam na dietę MŻ, czyli mniej żreć:P Nie pamiętam aby wywołała u mnie negatywne skutki. Jadłam wszystko ale w mniejszych ilościach, np. zamiast 12 pierogów 8, zamiast kopca makaronu z sosem normalną porcję. Moim zdaniem jest to również dobry sposób, oczywiście jeśli jest racjonalnie stosowany (a nie zamiast jabłka na II śniadanie rodzynkę czy zamiast wspomnianych 12 pierogów 1).


Na dzień dzisiejszy unikam smażonego mięsa, słodyczy, chipsów, ciasta, nabiału. Uwielbiam pierogi, makarony, pizzę i na pewno z nich nie zrezygnuję:P




Ale najważniejsze to podobać się sobie i dobrze czuć się w swoim ciele. Dziękuję za miłe słowa na temat mojej sylwetki, ale (zawsze musi być jakieś "ale") chciałabym mieć większy biust, bardziej krągłą pupę i chudsze nogi- co chyba nie jest możliwe. Zazdroszczę dziewczynom, które mają kobiecą figurę i nie rozumiem dlaczego w dzisiejszych czasach taka sylwetka określana jest mianem nadwagi. Od kiedy rozmiar np 38-40 to XXXL?


6 komentarzy:

  1. Ja np jem wszystko na małym talerzyku , wtedy porcja wydaje się większa :) po za tym dużo ruchu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapomniałam o tym napisać. Ale ta zasada świetnie się sprawdza:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na Dukanie schudłam 11 kg,po 2 latach obżerania się wróciły 4, więc tragedii nie ma ;) Aczkolwiek zgadzam się z Twoimi zasadami. Ja kiedy ograniczam fast foody i słodycze od razu gubię kilogramy, jednak łatwiej powiedzieć niż zrobić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brak wiary w diety wynika być może z tego, że nigdy żadnej z nich nie stosowałam. Z fast-foodami nigdy nie miałam problemu, ale kocham chipsy i czasami jeszcze mnie do nich ciągnie.

      Usuń
  4. Ja jem za dużo słodyczy a za mało się ruszam. Chyba przyszła pora, aby wziąć się za siebie :)

    OdpowiedzUsuń