Obserwatorzy

poniedziałek, 30 września 2013

Weekendowe paznokcie

Cześć dziewczyny!!!


W zeszłym tygodniu obcięłam pazurki na króciutkie- jak dla mnie:D Na osiemnastkę postawiłam na różowy lakier z Bella, na temat którego pisałam już na blogu i nowy nabytek z Delii.






Na zdjęciach mam 2 warstwy różowego Bella, jedną Delii i top. Niestety całość wysychała bardzo długo. Lakier z Delii cały czas był miękki, ale gdy już pazurki wyschły bez problemu trzymają się 4 dzień.


 




Przepraszam za dziwaczny kształt paznokci, ale początkowo obcięłam je na kwadraty- w końcu przez 7 lat preferowałam właśnie taki kształt i zachciało mi się powrotu, ale nie pasowały do moich dłoni. Udało mi się wykrzesać tylko coś takiego:P

niedziela, 29 września 2013

Inspiracje

Cześć dziewczyny!!!


Na chwilę zaginęłam w akcji:P W piątek wybrałam się 18-nastkę do szwagierki (oj kiedy to się miało 18 lat...), a wczoraj odsypiałam zabawę:)

W piątek nie było inspiracji, więc dzisiaj nadrabiam braki w blogowaniu.


 Strasznie podoba mi się takie ombre (?), ale na moich włosach na pewno nie wyglądałoby tak ładnie






 Trwała na większych wałkach... Chodzi za mną od kilku lat. Raz nawet poszłam się zapytać o koszty do salonu, ale fryzjerka stwierdziła, że taka fryzura jest niemodna...


 Słodziaczek:P



 Przygarnęłabym





Kreska jak kreska, ale brwi są świetne

czwartek, 26 września 2013

Makijażowe kuku

Cześć dziewczyny!!!


Przeglądając zawartość karty pamięci znalazłam zdjęcie zrobione na pokazie pewnej marki kosmetycznej. Miesiąc temu wybrałam się na wspomniany pokaz. Nie pisałam o nim, ponieważ nie było za bardzo o czym...  Jednak w ramach pokazu wykonywane były dwa makijaże dzienny i wieczorowy. Zgłosiłam się do dziennego, ponieważ sama mistrzynią  nie jestem i chętnie korzystam z porad, aby udoskonalić mój make-up. Podkreślę, że ów makijaż został wykonany przez doświadczoną i wykształconą w tym kierunku osobę.





Powiem tylko tyle: w swoim makijażu nie wstydzę się wyjść na ulicę. To co namalowała na mojej buźce ta Pani nadawało się moim zdaniem do zmycia. Wyglądałam na 10 lat starszą:P Możecie się śmiać, pozwalam:D Dodatkowo moja fryzura została "wystylizowana" aby pasowała do całości.....



"Musiałam odejść"- wyznania najbliższej rodziny terrorysty

Cześć dziewczyny!!!

Kilkukrotnie wspominałam, że uwielbiam czytać książki. Pochłaniam je w bardzo dużych ilościach, czego mój TŻ nie potrafi zrozumieć:P

 Po obronie, aby rozładować stres usiadłam do książki, którą pożyczyłam od kuzynki. "Musiałam odejść"- nic nie mówiący mi tytuł, na okładce kobieta ubrana w tradycyjny islamski strój. 





Uwielbiam książki oparte na prawdziwych wydarzeniach. "Musiałam odejść" to wyznania pierwszej żony Osamy Bin Ladena i jednego z synów- Omara. Nadżwa Ghanem w wieku 15 lat wychodzi za mąż za swojego kuzyna Osamę i wyjeżdża z rodzinnej Syrii do Arabii Saudyjskiej. Z pełnej pasji nastolatki zamienia się w tradycyjną arabską żonę. Ze stoickim spokojem godzi się na wszystko co przynosi los: na kolejne dzieci, na nowe żony, przeprowadzki, podejrzane działania męża. Nie będę zdradzać fabuły:P Osoby, które lubią książki o kulturze arabskiej gorąco zachęcam do czytania.

Każdy słyszał o Osamie Bin Ladenie, o jego działalności w Al-Kaidzie. Interesuję się polityką i tym co dzieje się na świecie, dlatego dobrze orientowałam się w działaniach terrorystycznych Bin Ladena, ale znałam je ze strony europejskiej. Nigdy nie zastanawiałam się jak patrzyli na niego rodacy, nie pomyślałam, że miał rodzinę (i to całkiem sporą: 25 dzieci i 5 żon- nie licząc rozwodów). To dziwne, że żony tak zgodnie i z pokorą znosiły kolejne plany terrorysty, życie w odosobnieniu, brak wygód- dziwne dla nas Europejek. 

Data 11 września 2001roku wpłynęła na życie ludzi na całym świecie. Co czuła Nadżwa i Omar oglądając w telewizji wynik działań swojego męża/ojca? Świetna książka, dająca wiele do myślenia.



środa, 25 września 2013

Jantar nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów

Cześć dziewczyny!!!


Przez całe lato używałam nawilżająco-ochronnej mgiełki do włosów z firmy Jantar. Kupiłam ją razem z wcierką i liczyłam na to, że ten duet przyśpieszy porost o 5cm:D Oczywiście nic takiego się nie stało, ale mimo wszystko mgiełka spisała się na medal.






Zawiera aktywny wyciąg z bursztynu - naturalny filtr UV, który chroni włosy przed szkodliwym działaniem słońca i zanieczyszczeniem środowiska. Proteiny pszeniczne przylegając cienką warstwą do włosów, chronią je przed nadmiernym wysuszeniem, a także nawilżają, odżywiają i ułatwiają rozczesywanie włosów. Wyciąg z zielonej herbaty, cenne źródło mikroelementów, zapewnia doskonałe odżywienie skóry głowy i mieszków włosowych. Dodatkowo d-pantenol nawilża i stymuluje pęcznienie keratyny, przez co wyraźnie wzmacnia i pogrubia włosy oraz nadaje im piękny połysk.


 




Dostępność i cena:
Do kupienia w aptekach i sklepach zielarskich. Kosztuje 7-8zł.



Opakowanie:
Ciemna, plastikowa butelka z atomizerem, który się nie zacina. Ładne i pasuje do tego produktu.



Moja opinia:
Zaznaczam, że mgiełkę stosowałam codziennie bez względu na to czy wychodziłam na słońce czy też pozostawałam w pomieszczeniach. Używałam jej od czerwca i póki co zostało mi ok. połowy opakowania, także mogę stwierdzić, że jest niesamowicie wydajna. Co do działania: faktycznie porównując włosy ze stanem np. z maja, kiedy nie używałam jeszcze tej mgiełki, mogę stwierdzić, że słońce ich tak nie wysuszyło i nie spuszyło- zazwyczaj jak siedzę gdzieś nad wodą na słońcu moje włosy wygladają jak wielki napuszony hełm. Po użyciu włosy są miękkie, delikatne i nie ma problemów z rozczesaniem. Niestety trzeba uważać aby aplikować mgiełkę z pewnej odległości, aby uniknąć efektu tłustych włosów. Nie spowodowała podrażnienia, łupieżu, przeciążenia. Jak za tą cenę jest to świetny produkt:)

Wyniki rozdania

Cześć dziewczyny!!!

Nadszedł czas na wyniki rozdania. Zwyciężczynią jest:


malenka



Gratuluję!!!:) Skontaktuję się mailowo

poniedziałek, 23 września 2013

GP Olejek łopianowy z papryką czerwoną, hit czy kit?

Cześć dziewczyny!!!


Moje włosy niestety nie rosną tak szybko jakbym chciała:P Po wyciągu ze skrzypu polnego z drożdżami byłam bardzo zadowolona z przyrostu, ale po zakończeniu kuracji przyrost powrócił do "normalności", czyli do standardowego 1,5cm na miesiąc.

Olejek łopianowy używałam już wcześniej, ale z innej firmy i do tego kupowany w aptece. Był dosyć drogi, dlatego gdy Green Pharmacy wypuściło na rynek tańszą drogeryjną wersję, bardzo się ucieszyłam.






Naturalny olejek łopianowy w połączeniu z naturalnym ekstraktem czerwonej papryki tworzą skuteczny preparat o sprawdzonym wzmacniającym i pobudzającym działaniu na włosy. Dzięki regularnemu stosowaniu olejek wyraźnie wzmacnia osłabione włosy i stymuluje ich wzrost. Czerwona papryka pobudza mikro-cyrkulacje krwi co ułatwia przenikanie dobroczynnych składników oleju łopianowego w głąb cebulek włosowych. Włosy stają się gęstsze, mocniejsze, lśniące i pełne życia. Odpowiedni pielęgnowane dobrze się rozczesują i lepiej układają.  

 











Dostępność i cena:
W Naturze, kosztuje ok 5-7zł w zależności od promocji.




Opakowanie:
Ciemna, plastikowa butelka. Jest ok, ale otwór mógłby być mniejszy moim zdaniem.

 



Moja opinia:
Pierwsze opakowanie mieszałam z rycyną i muszę przyznać, że przyrost się poprawił. Wydaje mi się, że bardziej za sprawą olejku rycynowego, a nie łopianowego, dlatego drugie opakowanie kupiłam z myślą stosowania go solo. zrobiłam sobie miesiąc przerwy i po tym czasie rozpoczęłam intensywną kurację. Olejek wcierałam przed każdym myciem, robiłam to bardzo dokładnie i starannie za pomocą szczoteczki do zębów (wszystkie inne sposoby były kiepskie, kończyło się rozlaniem olejku po całej wannie i upaćkaniem włosów, ale na skalpie prawie nic nie było:P). Niestety w wersji solo olejek nie zrobił nic. Przyrost jak był 1,5cm tak pozostał. Muszę przyznać, że jestem zawiedziona. Może skuszę się na inną wersję, bo apteczna działała cuda, a ta niestety nie.

piątek, 20 września 2013

Dlaczego ostatnio nie chodzę do Rossmanna?

Cześć dziewczyny!!!


Większość z Was robi zakupy kosmetyczne w Rosmannie, ja również do pewnego momentu chętnie tam zaglądałam. Jednak od ponad miesiąca omijam ten sklep szerokim łukiem. Dlaczego?

Z góry zaznaczam, że mój wywód dotyczy TYLKO Rossmanna w mojej miejscowości. Od czasu do czasu zaglądam do Kalisza czy Poznania, ale nie jest to na tyle często abym mogła porównywać sklepy w różnych miejscowościach.

W Jarocinie Rossmann znajduje się w centrum miasta. Nie ma problemu z zaparkowaniem, sam sklep jest "po drodze" na rynek. 
1.W środku panuje porządek i w tym temacie nie mogę narzekać. Jeśli jakiegoś produktu brakuje i nie ma go na magazynie na półce znajduje się taka informacja.

2. Jeśli chodzi o porady od Pań pracujących w Rossmannie to na cuda liczyć nie można. Zazwyczaj odwracają opakowanie i czytają obietnice producenta(!)... Tyle to ja też potrafię i wiem... Jeśli chodzi o farby do włosów to lepiej nie prosić o porady, bo jedyne co można usłyszeć to: Paletta niszczy włosy, Loreal jest bardzo dobry, brązy wychodzą ciemne. Super, tyle to i ja wiem. 2 Panie potrafią rozszyfrować skrót koloru farby, reszta nie bardzo. Jeśli chodzi o podkłady to sytuacja ma się trochę lepiej. Wspomniane już 2 Panie mają naprawdę dużą wiedzę odnoście kolorów/krycia/ścierania podkładów, które mają w asortymencie, a reszta sprzedawczyń już nie... Pracowałam w handlu długi czas, co prawda w motoryzacji, ale wymagano ode mnie abym znała asortyment, który sprzedaję. No ale wiadomo, różnie to bywa.

3. Pan ochroniarz, który chodzi za mną jakbym miała cała gablotę loreala wynieść w torebce... Gdy patrzę na farby to stoi za mną jak cień, a nie daj Bożę gdybym wzięła 2 kolory i porównywała- ochroniarz stoi niczym żandarm obok. Ja rozumiem, że różni ludzie się zdarzają i musi pilnować aby nie kradziono, ale może niech to robi trochę dyskretniej albo z taktem?

4. Pan ochroniarz tak pilnuje, a produkty z kolorówki bardzo często są otwarte. Napoczęte tusze do rzęs czy lakiery to normalka...

5. Uboga kolorówka, co wynika z faktu, że lokal jest mały. W mojej miejscowości jest tylko Wibo, Lovely, Rimmel, Astor, Manhattan i loreal, z czego szafy są małe i zawierają tylko podstawowe produkty i warianty.


6. Produktów do domu, czy żywności jest bardzo mało i to również wynika z braku miejsca.


Denerwują mnie kiepskie porady, wszędobylski ochroniarz i otwarte produkty, więc przeniosłam się do małej drogerii, która znajduje się naprzeciwko, do drogerii Vica. Wybór jest mniejszy, ale za to Panie bardzo dobrze znają swój asortyment:) 


A jak wygląda sytuacja z Rossmannem w Waszych miejscowościach?

czwartek, 19 września 2013

Pośladkowe wyzwanie- podsumowanie

Cześć dziewczyny!!!

10 sierpnia postawiłam sobie kolejne wyzwanie, tym razem związane z ćwiczeniami na pośladki. Przez miesiąc poza ćwiczeniami, które wykonuję, miałam dodatkowo wykonywać przysiady.

 




 W komentarzach pod postem ktoś napisał, że po kilku dniach rozbolą mnie kolana i to była prawda. Przez 3 dni było ok, a potem kolana zaczęły boleć. Doszło do tego, że przez 4 dni musiałam zrezygnować z jakichkolwiek ćwiczeń, ponieważ kolana strasznie bolały nawet przy siadaniu i chodzeniu. Biodra również ucierpiały, pod koniec ćwiczeń ból był nie do zniesienia. Nie zrobiłam wszystkich serii, doszłam do 200 powtórzeń. Nie zauważyłam, aby pośladki stały się jędrniejsze, bardziej napięte itd... Poza bólem nie zauważyłam żadnych skutków. Na pewno nie będę kontynuować tego wyzwania.

Śliweczka na paznokciach

Cześć dziewczyny!!!


Ostatnio coraz częściej sięgam po ciemne lakiery, chyba udzieliła mi się jesienna aura. Śliwkowy lakier Softer kupiłam latem, ale dopiero teraz odważyłam się pomalować nim paznokcie. Wyszły całkiem ładnie, szkoda tylko, że po praniu końcówki nie prezentują się zbyt wyjściowo.






Dostępność i cena:
Do kupienia w małych drogeriach, kosztował 4zł


Opakowanie:
Zwyczajne, bez rewelacji:P Pędzelek jest odrobinę za krótki.

 





Moja opinia:
Lakier wypada na paznokciach całkiem nieźle. Na zdjęciach mam 2 warstwy lakieru i jedną odżywki diamentowej z Wibo (aby uniknąć przebarwień). Aplikacja jest łatwa, lakier nie mazia i nie bąbelkuje. Schnie dosyć szybko. Moim zdaniem kolor prezentuje się bardzo ładnie. Trwałość niestety nie poraża... Wczoraj pomalowałam paznokcie, a po dzisiejszym praniu końcówki są lekko starte, co widać na zdjęciach. Raczej nie skuszę się na kolejny lakier z serii/firmy, ponieważ liczyłam na lepszą trwałość...

środa, 18 września 2013

Film na dzisiejszy wieczór: Oszukane

Cześć dziewczyny!!!

Polski film "Oszukane" miał swoją premierę już jakiś czas temu, ale dopiero dzisiaj zobaczyłam, że jest dostępny na stronie Kinomaniak.pl, z której często korzystam.



Film, który pokazuje jak nieprawdopodobną siłę potrafi w sobie znaleźć człowiek, gdy los wystawia go na wielką próbę. Przypadkowe spotkanie dwóch bardzo podobnych do siebie nastolatek prowadzi je do odkrycia nieprawdopodobnej pomyłki sprzed lat. Historia sióstr podmienionych w jednym ze szpitali, nagłośniona przez media wzbudziła ogromne emocje. Wstrząsnęła życiem dwóch rodzin, które od tego momentu nie było już takie samo...  Nowe życie odnalezionych po latach sióstr, szybko okaże się mieć pozornie słodki smak. Ile warte jest poznanie prawdy?  Czy miłość może rozgrzeszyć wszystkie nasze działania? Czy obu rodzinom uda się wyjść zwycięsko z próby, którą zgotował im los?





Szczerze powiem, że jest to historia dziwna, czasami trochę naciągana, ale skłania do myślenia. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mogłabym się dowiedzieć o "zaginionym"   rodzeństwie.  Niestety takie przypadki się zdarzają, rzadko- ale są. Pytanie, czy mamą jest ta kobieta, która urodziła, czy ta która wychowała? Fabuły zdradzać nie będę:P  Świetna gra Katarzyny Herman, która zachęca do oglądania. Nie lubię polskich filmów, ale ten warto obejrzeć.

Ziaja krem redukujący przebarwienia

Cześć dziewczyny!!!


Wczoraj przeżyłam jeden z najbardziej stresujących dni w życiu. Obrona to po prostu pikuś... Opowiem o wszystkim jak już sprawy się uporządkują. Dzisiaj kilka słów o kremie redukującym przebarwienia z Ziaji. W maju skusiłam się na krem z wysokim filtrem właśnie z Ziaji. Solo kosztował ok.14zł, a w komplecie z kremem na przebarwienia 17zł, więc oczywiście wybrałam tą drugą opcję. Jak chyba każda dziewczyna mam na skórze drobne przebarwienia, głównie z czasów opalania się na solarium lub po trądziku. Nie są to jakieś szalenie wielkie "place", ale z chęcią się ich pozbędę.






Dostępność i cena:
Do nabycia w aptekach, kosztuje ok.14zł



Opakowanie:
Skromne jak to zwykle bywa w przypadku tej firmy, ale bardzo ładne i wygodne. Przez otwór wydobywa się odpowiednia ilość kremu. Pod koniec użytkowania trzeba rozciąć tubę, aby wydobyć resztki.
Bardzo podoba mi się to, że kupując kremy Ziaji w aptece otrzymujemy zafoliowany kartonik i mamy pewność, że nikt wcześniej go nie otwierał.









Moja opinia:
Krem redukujący przebarwienia pochodzi z serii przeciwzmarszczkowej. Oczywiście, jeśli ktoś liczy, że po zużyciu jednego opakowania tego kremu, przebarwienia znikną a zmarszczki staną się mniej wyraźne to się rozczaruje. Kremik ma bardzo fajną konsystencję- jest cięższy, ale nie super ciężki. Nie zapycha, bardzo szybko się wchłania. Nie roluje się. Wspaniale nawilża i dodatkowo lekko natłuszcza skórę. Co do zmarszczek: moim zdaniem dzięki dobremu nawilżaniu skóra wygląda o wiele lepiej. Wokół oczu mam lekkie zmarszczki, które są wynikiem przesuszenia skóry. Po tym kremie wyglądały o wiele lepiej. Jeśli chodzi o przebarwienia, to pozostały, aby te najdrobniejsze  stały się mniej widoczne. Dla kogoś kto ma małe plamki, krem okaże się pomocny. W przypadku większych problemów- ten produkt nie pomoże. Pewnie skuszę się na niego jeszcze nie raz.

poniedziałek, 16 września 2013

Olej rycynowy w pielęgnacji włosów

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj post typowo włosowy:) Olej rycynowy był pierwszym olejem po który sięgnęłam. Zachęciła mnie moja siostra, która kilka lat temu właśnie tym specyfikiem uratowała swoją czuprynę. Liczyłam na super efekty i... się przeliczyłam. Wynikało to głównie z nieumiejętnego nakładania.





Olej rycynowy, olej rącznikowy – produkt roślinny, otrzymywany z nasion byliny (w Polsce roślina roczna) – rącznika pospolitego przez wyciskanie oleju na zimno i wygotowywanie z wodą. Takie postępowanie pozwala na rozkład toksycznej toksoalbuminy – rycyny, której obecność w nasionach sprawia, że ich zażycie może wywołać śmiertelne zatrucie. Głównym (ok. 80%) składnikiem oleju rycynowego jest gliceryd 18-węglowego kwasu rycynolowego. W jego składzie znajdują się również mniejsze ilości glicerydów kwasów oleinowego, linolowego i innych.



1. Nakładanie oleju na całe włosy
Był to pierwszy sposób jaki wytestowałam. Tragedia. Oczywiście olej rycynowy jest strasznie gęsty i nałożenie go na całe włosy graniczy z cudem. Próbowałam kilka razy, prawie całe opakowanie zużywałam na jedno olejowanie(!), włosy wręcz ociekały olejem, a zmycie go było koszmarem... To było dawno temu i z czasem zmądrzałam. Dzisiaj dodaję kilka kropel rycyny do oleju lnianego i w ten sposób aplikacja jest prosta, tak samo mycie. Włosy są błyszczące i lejące. Oczywiście należy pamiętać, że olej rycynowy przesusza włosy przy częstym stosowaniu.

2. Nakładanie na końcówki
 To drugi sposób, który wytestowałam. Nakładanie na całość było męką, więc stwierdziłam, że spróbuję podratować nim końcówki. Tak jak pisałam, to było dawno, a moja wiedza na temat pielęgnacji włosów była kiepska... Nie wiedziałam, że rycyna przesusza i po dłuższym stosowaniu zamiast pięknych końcówek miałam straszne siano. Dzisiaj nakładam na końcówki mieszankę z oleju arganowego+rycyny+oleju lnianego, ale robię to średnio raz w tygodniu. Końcówki są miękkie i błyszczące.

3. Olejowanie skalpu
Najlepszy sposób na zastosowanie tego oleju, ale i zarazem najtrudniejszy. Warto podgrzać rycynę, aby łatwiej było ją aplikować. Szczoteczką do zębów należy nacierać nim skalp. Działa cuda: wzmacnia włosy, przyśpiesza porost, ogranicza wypadanie. Dodatkowo lekko przyciemnia włosy. Gdy 2 lata temu moje włosy wypadały garściami właśnie ten sposób uratował mnie przed łysiną:P Jednak na dzień dzisiejszy rzadko mam czas na taką zabawę. Może zimą postaram się nadrobić zaległości.

4. Dodawanie do masek
Olej rycynowy dodawany do masek w niewielkiej ilości potrafi zdziałać cuda. Trzeba je nakładać przed myciem, ponieważ będą zbyt ciężkie do zmycia samą wodą.




Oleju rycynowego używam jeszcze w pielęgnacji skóry i paznokci. Jeśli jesteście tego ciekawe, dajcie znać:)

sobota, 14 września 2013

Jaki kolor henny wybrać?

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj zwracam się do Was z małą prośbą o pomoc. Otóż chcę spróbować farbowania henną Khadi. Niestety farby chemiczne niszczą włosy, ale nie jest to aż tak tragicznym problemem. W moim przypadku  najgorszy jest wybór koloru farby. Praktycznie wszystkie wychodzą bardzo ciemne, brązy wpadają wręcz w czerń.


Przeglądam aukcje na Allegro i nie wiem jaki kolor wybrać. Czy ciemny brąz, czy orzechowy, czy jasny brąz? Czy może wybrać dwa kolory i zmieszać? Dlatego zwracam się z prośbą o pomoc, do dziewczyn które używają henny:) Chcę uzyskać kolor zbliżony do obecnego:





Będę wdzięczna za wszelkie porady:)

piątek, 13 września 2013

Moje błędy w odżywianiu

Cześć dziewczyny!!!


Kilkukrotnie opisywałam jak udało mi się przytyć, jak staram się wymodelować ciało aby nie zostać z wielkim brzuchem:P i o tym co mniej więcej jem. Staram się odżywiać zdrowo i racjonalnie, ale jak każdy ulegam pokusom i niestety zdarza mi się zjeść coś niezdrowego.


1. Chipsy- to mój największy problem i bardzo nad nim ubolewam. Przez prawie 3 lata nie jadłam słodyczy i słonych przekąsek, a w lutym/marcu tego roku znów zaczęło się podjadanie:P Chipsy to chyba najgorsze, najbardziej śmieciowate jedzenie... Substancji odżywczych brak, same puste kalorie. Od kilku tygodni staram się pozbyć tego brzydkiego nawyku podjadania chipsów przed kompem i muszę przyznać, że idzie mi całkiem nieźle. W markecie staram się nie wchodzić w alejki ze słonymi przekąskami- nie kuszą mnie, więc ich nie kupuję:P Gdy mam mieć gości, wybieram nachosy lub chrupki kukurydziane, czyli mniejsze zło.

2. Nieregularne spożywanie posiłków- od jakiegoś czasu zdarza mi się to rzadko. Gdy mam nerwowy dzień, potrafię przez cały dzień tylko pić herbatę, a wieczorem zjeść kanapkę na kolację i nic więcej...

3. Białe pieczywo- nie powinnam go jeść, bo mi szkodzi, ale gdy mój TŻ przyniesie z piekarni ciepłe bułki czasami nie potrafię się oprzeć.

4. Nabiał- nie trawię laktozy, ale czasami skuszę się na np. mizerię, sałatkę z jogurtem greckim i potem się męczę cały wieczór. Z czystym sercem przyznaję się, że w tym przypadku moja głupota nie zna granic.

5. Jedzenie na siłę- też tak macie czasami, że "oczy chciałyby zjeść jeszcze"? Tzn. nie jestem już głodna tylko z zachłanności (bo innego wytłumaczenia nie znalazłam) zjem jeszcze, a później boli mnie brzuch z przejedzenia.

6. Alkohol- mocnych trunków nie pijam. Wódka moim zdaniem śmierdzi jak zmywacz do paznokci, whisky to już w ogóle mi śmierdzi, a piwa nie lubię. Niestety czasami skuszę się na wino.


7. Czekolada- nie lubię jej, ale w kryzysowych chwilach gdy nie mam nic innego potrafię zjeść całą tabliczkę. Ostatnio zdarzyło mi się to przed obroną, ale wytłumaczyłam do sobie brakiem magnezu:P



Nie są to jakieś tragiczne błędy, łatwo je zniwelować- wystarczy odrobina chęci i walki. A jakie są Wasze grzeszki związane z odżywianiem?

Inspiracje: buty

Cześć dziewczyny!!!


Ostatni tydzień minął mi niespodziewanie szybko. Byłam tak skupiona na nauce, że zaniedbałam chyba wszystkie inne podstawowe czynności. Dzisiaj muszę się uporać z górą prania:P

Wspominałam, że kocham buty. Mam całkiem sporą kolekcję, ale ciągle mi mało. Nie lubię wielkich platform i 15cm szpilek. Preferuję max. 10cm obcas i delikatne lekkie buty. Mimo wszystko najczęściej chodzę w trampkach lub balerinach- choć nie powinnam, bo wtedy się garbię:P


Niestety mam malutką stopę (rozmiar 35) dlatego trudno jest mi kupić ładne szpilki lub baleriny bez pokemonów. Najczęściej kupuję buty w CCC- o dziwo zawsze jest mój rozmiar, ceny są ok, z wykonaniem i jakością bywa różnie.


A Wy jakie buty uwielbiacie? Gdzie najczęściej kupujecie szpileczki?