Obserwatorzy

środa, 6 marca 2013

Moje doświadczenia z fryzjerami

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj o czasie wyszłam z pracy, zdążyłam zrobić w domu konkretny obiad, pranie i prasowanie (zaległe), a teraz przyszedł czas na relaks. Chciałam się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na temat wizyt u fryzjera. Nie będzie to obiektywna ocena, ale podejrzewam, że większość z Was miała podobne doświadczenia do moich. Czy wyszłyście kiedykolwiek od fryzjera z płaczem? Bo ja nie jednokrotnie.



Moja przygoda z fachowym podcinaniem włosów rozpoczęła się gdy miałam 14 lat i raczej byłam zadowolona z efektów. Do owej fryzjerki chodziłam przez 2 lata, niestety wyprowadziła się gdzieś dalej. Nie mam na komputerze zdjęć z tego okresu, aby zobrazować moją fryzurę, ale były to włosy do połowy pleców, lekko wycieniowane z długą grzywką na bok. Lekko się kręciły, więc oczywiście prostowałam je dosyć często.


Gdy poszłam do liceum zdecydowałam się na obcięcie u fryzjerki mojej mamy, co było fatalne w skutkach. Od zawsze miałam włosy kręcone, ale wszystkie koleżanki miały proste dlatego i ja musiałam takie mieć... Prostownica grzała się co dzień. Fryzjerka zamiast zostawić mi włosy do połowy pleców równej długości to bardzo mocno je wycieniowała, przez co oczywiście się kręciły i zamiast 2cm skróciła je o przynajmniej 7cm. W tamtych czasach używałam loreala, bo te kosmetyki polecane były w zakładzie fryzjerskim. Przy każdym obcięciu słyszałam lament, jaką to mam toporną czuprynę, kiedyś nawet usłyszałam, że mam świńską szczecinę.... Po rozstaniu z chłopakiem w 2008 r co zrobiła mądra Katarzynka? Poszła i obcięła się na boba... Muszę przyznać, że była to bardzo wygodna fryzurka. Włosy były ciężkie i nie kręciły się za mocno i tak chodziłam ok 8 miesięcy, a potem zaczęłam zapuszczać włosy na studniówkę.


Fryzura ze studniówki to po prostu jakaś szkarada, tragizm. Marzyły mi się duże, naturalne loki a wyszłam z loczyskami, które wyglądały jak kask... Pamiętam, że bardzo wstydziłam się tej fryzury.



A po maturze poszłam do pracy i zauważyłam, że nikt nie zwraca uwagi na niewyprostowane włosy, a loki mogą być sexy. Jednak okazało się, że moje włoski są tak zniszczone, że nic ich nie uratuje. Trzeba było je ściąć do ramion. Zrobił to, ktoś kto podawał się za stylistę fryzur... ta, jasne. Oczywiście wyszłam z płaczem. Kilka miesięcy później wzięłam udział w pokazie fryzur, miałam mieć tylko podcinane końce i robionego koczka, ale po zmyciu stylizatorów okazało się, że włosy są nierówno obcięte, różnica między jedną, a drugą stroną wynosiła co najmniej 3cm... Był ryk i kwik, a "stylista" stwierdził UWAGA, że mam na pewno krzywą głowę:D Teraz to mnie śmieszy, a wtedy była rozpacz. Po umyciu włosów wygladałam jak owca.


Przez 1,5 roku nie chodziłam do fryzjera, olejowałam włosy i patrzyłam co będzie dalej. Od 2 lat zaglądam do tej samej fryzjerki, która nie robi mi aż takiej krzywdy, ale nie wie co to znaczy: podciąć 2cm. Zawsze jest to ok 10cm... Ładnie cieniuje włosy i nie wciska mi loreala i gliss cura. Kiedyś w pewnym zakładzie fryzjerskim usłyszałam, że jeśli chcę zapuścić włosy to powinnam przychodzić na podcięcie co 2 miesiąc i skracać o 3cm... Super, to obetnę to co urośnie. Największą bzdurą, która mnie rozśmieszyła, była reakcja fryzjerki na wieść, że używam olejków na włosy. "O jej, ta młodzież to ma dopiero głupie pomysły. To dlatego tak szybko przetłuszczają się Pani włosy". Ciągle słyszę, że powinnam sobie strzelić krótką fryzurkę z długą grzywką i blond włosy- naturalnie mam bardzo ciemne włosy i oprawę oczu. Namiętnie wciskają mi kosmetyki napakowane silikonami i jeszcze wmawiają mi, że są takie cudowne. Gdy powiedziałam, że myję włosy szamponem z barwy, to stylista odparł: "Musi mieć Pani wielką biedę, że używa TAKICH kosmetyków"...



Łatwiej jest znaleźć męża niż dobrego fryzjera


Takie jest moje zdanie. Bardzo bym chciała zapoznać fryzjera, który nie zrobi mi krzywdy i zaproponuje ładny, normalny kolor włosów. 













Zdjęcia z różnych etapów, ale łatwo zauważyć, które cięcia były nie trafione...

11 komentarzy:

  1. Bardzo ładną dziewczyną jesteś ;)
    W rudych Ci dobrze jest, mi się bardzo podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) aktualnie mam kolor odpowiadający naturalnemu, czyli ciemny brąz

      Usuń
  2. Nie pamiętam kiedy ostatnio u fryzjera byłam. Fryzjerem ochrzciłam moją mamę :D która jest w tym świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby moja mama umiała tak ładnie wycieniować włosy, aby mocniej się kręciły to też zrobiłabym z niej prywatnego fryzjera. A tak tylko opiekuje się moimi końcówkami:)

      Usuń
  3. Przeczytałam i kazałabym im się puknąć wszystkim w głowy :D Moja fryzjerka też się zdziwiła na wieść o olejowaniu, ale sama przyznaje, że moje włosy przez dwa lata wizyt u niej bardzo się zmieniły i są zupełnie zdrowe. Nawet po cichu podpytuje, jak mi się to udało :). Nie mam zamiaru wracać do rodzinnego miasta po wyjeździe na studia, ale wydaje mi się, że będę przyjeżdżać do fryzjerki :D Moja ciotka twierdzi, że fryzjerzy są zazdrośni i przez to ucinają tak dużo. Całkiem możliwe bo fryzjerka mamy namawia mnie na 20cm, które ponoć mam bardzo zniszczone. A nie mam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Zazwyczaj fryzjerki mają krótkie włosy (tak zauważyłam).

      Usuń
  4. Znaleźć dobrego fryzjera to tak jak natrafić na skarb! Najgorsze jest to, że fryzjerzy/styliści fryzur (hahaha) kompletnie nie słuchają co się do nich mówi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mi ciągle wciskają krótkie fryzury i nie potrafią zrozumieć, że zapuszczam włosy. Usłyszałam nawet: "jak ja Pani współczuję kręconych włosów"

      Usuń
  5. Śliczna jesteś :)
    a co do fryzjerów... mam swoją niezastąpioną od ponad 10lat i nigdy jej nie zmienię!! pełne zadowolenie i zaufanie :) Życzę każdemu znaleźć takiego fryzjera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż Ci zazdroszczę. Mam nadzieję, że też znajdę kiedyś odpowiedniego fryzjera

      Usuń
  6. Dobrze ze to wszystko opisalas, mam nadzieje ze jakis fryzjer to przeczyta i zrozumie przez co traci klientow..
    Ja tez nigdy nie wyszlam z salonu zadowolona, zawsze obcinali mnie tak, ze nie umialam sobie poradzic z moimi wlosami, nie krecily sie, z tylu byly po prostu krzywe, z przodu robily sie spiralki.. ni to wyprostowac, ni to poglebiac skret, ni to zwiazac.. w dodatku zostawiali mi cudowny ogonek z tylu, ktory niby mial imitowac V..
    Zawsze jak wchodzilam to pierwsze co mi robili to prostowali wlosy, chociaz protestowalam, pozniej szarpali waskim grzebieniem i wielkie zdziwienie "pani wlosy sie lamia! powinna pani uzywac serum i masek z dove" a ja co najgorsze wierzylam, ze to cokolwiek zmieni :) teraz wiem czego im potrzeba do szczescia, koncowki obcina mi siostra i zawsze wychodzi tak jak chcialam, wlosy lepiej sie ukladaja i nikt mi nie marudzi na moje problematyczne wlosy :) grzywke obcinam sama i wiem co lubia moje wlosy, a czego nie.. Poza tym jeszcze nie spotkalam fryzjerki ktora mialaby chociaz troche ladne wlosy..

    OdpowiedzUsuń