Obserwatorzy

niedziela, 31 marca 2013

Zimowa sesja wiosenną porą

Cześć dziewczyny!!!


Przez kilka dni zaginęłam w natłoku zajęć, ale dzisiaj mam zamiar nadrobić blogowe zaległości:) Chciałam Wam pokazać efekty wczorajszej spontanicznej sesji, z której jestem niesamowicie zadowolona. Jednak okazało się, że czerwone usta nawet pasują do mojej urody:)






















fot. Julita Mrzywka


I jak Wam się podoba?

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę Wszystkiego Najlepszego! Dużo spokoju i rodzinnego ciepła:*

piątek, 29 marca 2013

Inspiracje XIII

Cześć dziewczyny!!!


Znowu mamy piątek, więc nadszedł czas na kolejne inspiracje:) Zaraz uciekam do pracy, ale mam nadzieję, że jutro nie będę musiała iść... No w końcu święta mamy






















środa, 27 marca 2013

Gliss kur elixir z olejkiem pielęgnacyjnym

Cześć dziewczyny!!!

Ostatnio pisałam o serum z avonu, a teraz przyszedł czas na produkt, którego używałam w zeszłym roku. Gliss Kur elixir z olejkiem pielęgnacyjnym jest mocno rozreklamowany i na pewno każda z Was o nim słyszała.






Produkt przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji włosów wymagających intensywnego odżywienia. Eliksir zapewnia optymalne wygładzenie struktur włosa. Po zastosowaniu produktu włosy stają się lśniące oraz elastyczne bez efektu obciążenia.
Preparat zawiera olejek argonowym który głęboko i skutecznie nawilża włosy. Posiada on także silne działanie o charakterze regenerując, chroni przed silnym działaniem promieni słonecznych czy też wiatru.
Produkt nadaje się do każdego rodzaju włosów, a w szczególności do włosów suchych i zniszczonych, wymagających szczególnej pielęgnacji.
Jest wydajny - wystarczy jedno lub dwa rozpylenia, aby zapewnić włosom niezbędną ochronę. Składniki Eliksiru Gliss Kur są wchłaniane przez włosy bez pozostawiania na nich zbędnych resztek. Codzienne stosowanie preparatu wyraźnie poprawia kondycję włosów.
Eliksir może być stosowany w różny sposób:
- przed myciem włosów - dzięki czemu nie będą się plątały w trakcie mycia, szczególnie ważne dla osób o zniszczonych włosach,
- po myciu włosów - stosowany na wilgotne włosy bez spłukiwania odżywia je i wygładza oraz zapobiega ich plątaniu się,
- przed wyjściem - chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi oraz ułatwia ułożenie fryzury.

Skład: Cyclomethicone, Trisiloxane, Dimethiconol, Helianthus Annuus Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Limomene, Benzyl Salicylate, Linalool, Alpha-Isomethyllonone, Citral.


Dostępność i cena:
Do kupienia w prawie każdej drogerii. Kosztuje ok 25-30zł

Opakowanie:
Jest bardzo ładne, a pompka dozuje odpowiednią ilość produktu. Zawiera 75ml elixiru.


Moja opinia:
Dwa pompnięcia wystarczą, aby pokryć końce elixirem. Pierwsze co zrobiło na mnie wrażenie to zapach, jest po prostu cudowny. Oczywiście wiadomo, że nie zreperuje zniszczonych końcówek itd, jest to produkt który zabezpiecza włosy przed mechanicznymi i termicznymi uszkodzeniami. Ma konsystencję gęstego olejku. należy uważać z aplikacja, aby nie przedobrzyć, bo wtedy obciąży włosy. Nie wysuszył końcówek, prezentowały i błyszczały się bardzo ładnie:) Ogólnie rzecz biorąc jest to super produkt, ale nie wiem czy do końca wart swojej ceny. Mimo wszystko 30zł za taką buteleczkę silikonów to trochę dużo (przynajmniej moim zdaniem).

wtorek, 26 marca 2013

Jak radzić sobie ze stresem?

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj post nie włosowy i nie urodowy:P Otóż jak sobie radzić ze stresem? Sposobów jest milion, ale który skuteczny? Niestety ja nie jestem mistrzynią w tym temacie:(


W sytuacjach stresowych potrafię być opanowana i zachować zimną krew, jednak przed i po takiej sytuacji bardzo wszystko przeżywam i analizuję, rozdrabniam na kawałki i myślę czy dobrze zrobię/zrobiłam itd. Najgorzej jest wieczorem gdy przychodzę do domu i przezywam cały dzień od nowa siedząc i myśląc. Wiem, że to jest niedobre i niezdrowe dlatego już jakiś czas temu zdecydowałam się na wizytę u terapeuty, aby podsunął mi kilka sposobów na rozładowanie negatywnych emocji (innych, niż krzyczenie na TŻ).

1. Gorąca kąpiel z czasoumilaczami. Ten sposób stosuję od lat. Jest niezwykle miły i relaksujący po ciężkim dniu. Przydałaby się wanna z jakimiś hydromasażami, ale nie jestem aż tak wymagająca i wystarczy mi fajna sól albo piana:)



2. Dobra książka. Są takie książki, po które sięgam gdy mam podły nastrój. Mimo tego, że znam je na pamięć to i tak z chęcią je czytam (np Zielona Mila, Władca Pierścieni, Wiedźmin, Pamiętniki Wampirów....)

3. Dobry film+ kieliszek wina. Do pakietu może być dobre towarzystwo. Tak jak w przypadku książek mam i swoje ulubione filmy i seriale. Jeśli chodzi o filmy to w kryzysowych sytuacjach wyciągam Zieloną Milę, Malenę, Londyński Bulwar, Joe Black, Bękarty Wojny, Pulp Fiction... Lub seriale, najchętniej Gotowe na Wszystko:) a co do wina to wybredna nie jestem, tylko wytrawnego nie lubię. Dobre towarzystwo może zdziałać cuda.

4. Aktywność fizyczna. Znakomity sposób na rozładowanie negatywnych emocji. Chętnie idę na siłownie, włączam Ewę Chodakowską lub wsiadam na rower.

5. Realizowanie się w innych dziedzinach niż np. praca, która nas stresuje. Tak jest w moim przypadku, dlatego po powrocie do domu wchodzę na bloga. Nie można się ograniczać tylko do pracy:)

6. Unikanie stresu- moim zdaniem najgłupsza porada, bo stresu nie da się uniknąć.

7. Zmiana nastawienia. Dobre podejście może zdziałać cuda:) Nie można do wszystkiego podchodzić super poważnie, ale i też nie można wszystkiego olewać. Niestety ja za bardzo emocjonalnie podchodzę do wielu spraw, a jeszcze 3 lata temu taka nie byłam.



A jakie są Wasze sposoby na walkę ze stresem? Chętnie poczytam porad i spróbuję się do nich zastosować:)

poniedziałek, 25 marca 2013

A może grzywka?

Cześć dziewczyny!!!


Od kilku miesięcy zapuszczam grzywkę, ale nadeszła chwila zwątpienia. Jak myślicie czy lepiej zapuścić długaśna grzywę i zaczesywać ją na bok?




Czy skrócić, ale nie na taką super krótką i grubą tylko na coś w tym stylu



A może zapuścić i zrobić przedziałek na środku?





Niestety nie potrafię być w stosunku do samej siebie obiektywna:P  i wydaje mi się, że w każdym wydaniu będę wyglądać źle

Avon spray dodający włosom objętości

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj nie poszłam do pracy, bo zatrułam się prawdopodobnie salmonellą:( Oboje z TŻem wegetujemy i podejrzewamy, że to wina kupnej surówki, którą wczoraj wieczorem jedliśmy. Mam nadzieję, że do jutra mi minie i pójdę do pracy, aczkolwiek powiem szczerze, że dzisiejszy dzień w domku pozwolił mi na ogarnięcie wielu spraw i na przemyślenie kilku kwestii. Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie:)



Chciałam się z Wami podzielić moją opinią na temat Toniku dodającego włosom objętości z Avonu. Odżywkę z tej serii bardzo lubiłam i na pewno kiedyś o niej napiszę, dlatego bardzo się ucieszyłam gdy dostałam inny produkt z tej serii.






Natychmiast dodaje włosom objętości,powiększa je u nasady. Aby dodać włosom objętości spryskaj wilgotne lub suche włosy na całej długości. Aby unieść włosy i dodać im objętości spryskaj jeszcze lekko wilgotne włosy u nasady i wysusz je przy skórze głowy.


Niestety informacji na temat składu nie znalazłam, ale nie trudno się domyśleć, że w nim same silikony i to gruba ilość. 

Cena i dostępność:
U konsultantek. Kosztuje ok.18zł


Opakowanie:
Ładne, skromne i poręczne. Atomizer dozuje odpowiednią ilość produktu i rozpyla go na malenkie cząsteczki.


Moja opinia:
Produktów nadających włosom objętości używam tylko na ważne wyjścia, bo lubię gdy moje loki są puszyste i uniesione przy skórze głowy. Jeśli liczycie na mega push-up to się przeliczycie:P W moim przypadku uniesienie było minimalne. Jedyne plusy to fakt, że nie skleja włosów, nie wysusza ich. Po kilku godzinach (ok.3-4) włosy robią się przyklapnięte i wyglądają na obciążone i matowe. Na szczęście nie wywołał łupieżu. Cena jest nieadekwatna do jakości. Może na prostych włosach sprawdzi się lepiej, choć z tego co przeczytałam na forach wnioskuję, że również kiepsko się sprawdza. Moim zdaniem to ogólnie rzecz biorąc bubel.

niedziela, 24 marca 2013

Mega bubel: Avon serum na zniszczone końcówki

Cześć dziewczyny!!!

Staram się zabezpieczać końcówki moich włosków przed zniszczeniem. W moim przypadku nie sprawdzają się olejki, niezbędne jest serum silikonowe potocznie zwane jedwabiem. Jakiś czas temu skusiłam się na serum na zniszczone końcówki z avonu i bardzo się zawiodłam:(






Nowa wersja znanego serum z linii Advance Techniques, o nieco wzbogaconym składzie. Formuła oparta na technologii Tri-Keratin. Wygładza strukturę włosa i wzmacnia jego korzenie, dlatego włosy stają się zdrowe i lśniące. Błyskawicznie odżywia i regeneruje ich przesuszone i zniszczone końcówki. Sprawia, że włosy się ni plączą i są niezwykle błyszczące. Dla skuteczniejszej ochrony zawiera filtr przeciwsłoneczny. Preparat należy delikatnie wmasować w końcówki wilgotnych bądź suchych włosów.

Skład: Cyclopentasiloxane, Cyclomethicone, Alcohol Denat., Dimethicone, Phenoxyethanol, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Parfum,Benzophenone-2, Panthenol, Phytantriol, Aqua, Propylene Glycol, Creatine, Laminaria Digitata Extract, Pelvetia Canaliculata Extract, Methylparaben, Propylparaben, Hexyl Cinnamal, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Coumarin, Hydroxycitronellal, Amyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde



Dostępność i cena:
U konsultantek, w promocji zapłaciłam 9,99zł, cena regularna to chyba 19,99zł.


Opakowanie:
Z pozoru ładne i wygodne, jednak w praktyce okazuje się być niepraktyczne. Pod koniec używania bardzo trudno wydobyć z niego produkt. Zawiera 30ml serum.


Moja opinia:
Oczywiście w cudowną regenerację to ja nie wierzę, ale liczyłam na ochronę włosów i się rozczarowałam. W moim przypadku serum przyczyniło się do przesuszenia końcówek. Tragizm po prostu. Jest bardzo wodniste i trzeba go nałożyć więcej niż w przypadku innych produktów tego typu. Strasznie śmierdzi alkoholem! Właśnie ta duża dawka alkoholu wysuszyła końcówki. Włosy nie były błyszczące, a o zabezpieczeniu w ogóle nie było mowy... Ogólnie jestem zła, że dałam się nabrać. Skład okropny, a działanie jeszcze gorsze

Czerwone usta

Cześć dziewczyny!!!


Już kilkukrotnie w komentarzach padło pytanie czy maluję usta na czerwono, bo na pewno świetnie podkreśliłyby moją ciemną urodę. Czerwone usta to symbol kobiecości, sexapilu. Ale niestety ja się w takim wydaniu nie czuję, choć to nie znaczy, że nigdy nie próbowałam czerwienie. Dlaczego wydaje mi się, że ten kolor mi nie odpowiada? Z dwóch przyczyn. Po pierwsze mam płytko unaczynione policzki (nie mylić w popękanymi naczynkami) i z natury mam "rumianą" (nazywam to subtelnie, choć ciśnie mi się inne słowo) twarz. Latem, gdy jestem opalona aż tak mocno tego nie widać, ale zimą niestety jest to dla mnie lekki problem. Moim zdaniem czerwona szminka jeszcze bardziej uwydatni mój mankament. A po drugie i chyba najważniejsze, czerwona szminka prezentuje się bajecznie przy bielutkich ząbkach, których ja nie mam:( Używałam białej perły, ale przeraźliwie podrażniała mi jamę ustną. Jeżeli macie inne sposoby na wybielenie, napiszcie w komentarzu- będę wdzięczna:)





(nie zwracajcie uwagi na policzki na ostatnim zdjęciu, musiały być mocno podkreślone bo zdjęcia były czarno-białe)



A oto zdjęcia znalezione w sieci: