Obserwatorzy

czwartek, 7 lutego 2013

Kallos latte

Cześć dziewczyny!!!


Na pewno nie będę oryginalna pisząc o tej masce:) Chyba wszyscy ją znają. Pierwszy raz miałam z nią styczność dawno temu, chyba w 2006r, gdy mama mojego chłopaka kupiła ją u fryzjerki i postanowiła się ze mną podzielić. Nie pamiętam jak wtedy podziałała, zresztą to było w erze prostowania włosów, ale pamiętam, że miała cudowny zapach, który pokochałam. W zeszłym roku postanowiłam rozejrzeć się za jakąś dobrą, ale niedrogą maską. Przejrzałam internet, a potem wyruszyłam na poszukiwania, po moim małym mieście. Ostatecznie znalazłam Maskę Kallos Latte w sklepie fryzjerskim, ale była dosyć droga. Mimo wszystko ją kupiłam, bo nie chciało mi się czekać na wysyłkę z allegro.







Dzięki zawartości mlecznych protein ta maska dostarcza wspaniałego nawilżenia wszystkim rodzajom włosów, pozostawia je miękkie i odżywione. Idealna również do włosów po zabiegach: rozjaśnianiu, koloryzacji i trwałej.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Dipamytoylethyl Hydroxyethylomonium Methosulfate, Parfum, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Citric Acid, PEG- 5 Cocomonium Methosulfate, Methylisothiazolinone, Sodium Glutamate, Hydroxypropyltrimonium Hydrolized Casein, Hydrolized Milk Protein, Methylchloroisothiazolinone, Sodium Cocoyl Glutamate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, 5-Bromo-5-Nitro-1,3-Dioxane.


Dostępność i cena:
Niestety w moim przypadku pozostaje internet i sklep fryzjerski. Za 800ml zapłaciłam 22zł


Opakowanie:
Wielki słój, ale bardzo wygodny. Przynajmniej z łatwością można z niego wydobyć odpowiednią ilość maski.


Moja opinia:
Gdy otworzyłam maskę od razu przypomniał mi się zapach tamtej maski sprzed kilku lat:) Uwielbiam ją. Konsystencję ma raczej gęstą, taką budyniową. Stosowałam ją razem z olejem na noc i spisywała się doskonale. Jako odżywka nałożona na 5min również dawała radę. Najczęściej używałam jej typowo jako maskę po myciu włosów, nakładałam na min 30min. Włosy były miękkie, błyszczące i wspaniale nawilżone. Nie obciąża włosów, nawet gdy nakładałam ja razem z olejem i później samą po myciu. Nie uczula, nie podrażnia. Używam ją średnio raz w tyg, czasami dwa. Jest to jeden z tych produktów, które bardzo mi pomogły w walce o piękne włosy. 


Znacie inne maski tej firmy? Niestety wkrótce latte mi się skończy  i na pewno kupię kolejne opakowanie, ale zastanawiam się nad innymi maskami z tej serii

14 komentarzy:

  1. kupiłabym, gdyby nie była tak słabo dostępna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a na allegro niestety przesyłka jest droga jesli chodzi o maski

      Usuń
    2. Maska kallos latte jest dostępna w drogerii Hebe ;D małe pojemności są za 4-5 zł co się nie opłaca, ale 1l maski to koszt 10 -12 zł ;D

      Usuń
    3. Niestety w moim mieście nie ma drogerii Hebe, ale zobaczę w Poznaniu. Dzięki za podpowiedź, bo w takiej cenie z chęcią kupiłabym tą dużą maskę:)

      Usuń
  2. Ja opisywałam maskę która może być spokojnie zamiennikiem kallosa, większe opakowanie i niższa cena ;) moja ostatnia notka o niej jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakochałam się w tym zapachu :) jest obłędny. A z dostępnością jakoś nie miałam nigdy problemu. Ostatnio coraz częściej się pojawia w sklepach fryzjerskich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach przypomina mi mleczne cukierki:) Jest cudowny. Podobnie pachnie masło kakaowe z ziaji

      Usuń
  4. Lubiłam, ale już przestała na mnie działać;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że moje włosy się nią nie znudzą:)

      Usuń
  5. jeszcze nie miałam, ale planuję zakup, bo kończy mi się mleczna Mila, a tego typu maski są idealną bazą pod półprodukty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jeszcze jej nie tuningowałam:)

      Usuń
  6. tak bardzo chce ją miec a niegdzie nie moge jej znalezc :/



    Zapraszam do mnie, obserwujemy?



    OdpowiedzUsuń