Obserwatorzy

środa, 31 października 2012

Alantandermoline z Wit. A+E

Cześć dziewczyny!!!


Postawiłam ostatnio na mocne nawilżanie. Pani w aptece poleciła i Alantandermoline z wit. A+E. Nie byłam specjalnie przekonana co do jego zakupu, jednak farmaceutka tak go wychwalała, że dałam się skusić (oj ja naiwna):) jednak nie żałuję.




Obietnice producenta:
alantandermoline krem ochronny półtłusty z witaminami A + E to kosmetyk do codziennej pielęgnacji skóry. Łagodzi skutki działania niekorzystnych czynników zewnętrznych takich jak: wiatr, nadmiernie suche powietrze, detergenty i mróz, sprzyjających przesuszaniu skóry. Kosmetyk polecany do pielęgnacji całego ciała, szczególnie do skóry: twarzy, dłoni, łokci i stóp.


Opakowanie:
Nie przepadam za różem, dlatego kolor opakowania nie przypadł mi do gustu. Tubka jest poręczna, nie za twarda, ani nie za miękka


Dostępność i cena:
Tylko w aptekach. Za 50ml zapłaciłam 9,90zł




Moja ocena:
Stosuję ten krem raz dziennie, jesten w połowie opakowania i muszę przyznać, że skóra jest fajnie nawilżona. Krem doskonale spisuje się przy niższych temperaturach. Normalnie gdy robiło sie zimno skóra na mojej twarzy robiła się taka ściągnięta, mało elastyczna. jednak teraz nie mam z tym problemu:) Jest nawilżona, nie ma dziwnych suchych skórek i co najważniejsze nie zapycha porów. Nie stosowałam tego kremu na inne partię ciała, ale wszystko przede mną:) Jak za tą cenę jest to fajny produkt.



Czy u Was również jest taka wspaniała pogoda jak u mnie?

wtorek, 30 października 2012

Flos Lek żel arnikowy

Cześć dziewczyny!!!


Zaczyna robić się zimno. Niestety nie przepadam za zimą, nie lubię zimna, warstw ciuchów i zmarzniętej twarzy. Na zimę zawsze kupuję coś na naczynka, z racji tego, że na twarzy mam je płytko osadzone. Niestety kremy naczynkowe są ciężkie i zapychają mi pory.... Dlatego w tym sezonie postawiłam na żel arnikowy z firmy flos lek i muszę przyznać, że jestem mega super zadowolona!



Obietnice producenta:
Przeznaczony do pielęgnacji skóry z zaburzeniami krążenia, rozszerzonymi naczyniami krwionośnymi, skłonnej do zaczerwienienia i puchnięcia. Stosowany pod oczy zapobiega sińcom, podpuchnięciom i workom. Działa łagodząco, przyspiesza gojenie mikrourazów, wspomaga krążenie.

Skład: Aqua, Montain Arnica Extract (and) Propylene Glycol, D-panthenol, Carbomer, Triethanolamine, Mathyl Paraben, Imidazolidynyl Urea



Opakowanie:
Bardzo wygodne. Dzięki temu, że zawsze stawiamy je za zakręcaniu żel osadza przy wylocie i łatwo go wydobyć.


Dostępność i cena:
Za opakowanie 50ml żelu zapłaciłam 9,90zł. Dostępny w aptekach lub sklepach zielarskich. Niestety w mojej miejscowości w aptekach mieli raczej maść arnikową, a niestety ona nie działa tak dobrze. Ostatecznie w zielarskim udało mi się nabyć to cudo.



Moja opinia:
Zacznę od tego, że nie mam popękanych naczynek. W moim przypadku są one płytko osadzone przez co są mocno wrażliwe. Denerwuje mnie to, że często robię się czerwona i mam na policzkach takie place czerwone jak małe dzieci. Nie jest to aż tak mocno widoczne, jednak nie podoba mi się to. Mam to od zawsze i żel arnikowy spowodował, że moje "pućki" stały się mniej widoczne. Do tego pięknie niweluje cienie pod oczami i opuchliznę. Dodatkowo wybiela ślady po tradziku. Jak dla mnie jest to super produkt.


A Wy używałyście już żelu arnikowego? macie inne sposoby na czerwone policzki?

czwartek, 25 października 2012

Bubel: Ziaja Ulga kremowy olejek

Cześć dziewczyny!!!


Bardzo lubię firmę ziaja. Jej produkty są raczej tanie i dobre. Jednak w tym przypadku mocno się zawiodłam. Szukałam czegoś dobrego i delikatnego do zmywania makijażu. Mam dosyć wrażliwą skórę i dlatego staram się stosować niczego "ostrego".




Obietnice producenta i skład:
Wskazania: dysfunkcje skóry wrażliwej, suchej i bardzo suchej, swędzącej i szorstkiej.
Kremowy olejek myjący do skóry twarzy i ciała o długotrwałej aktywności łagodzącej. Zapewnia bezpieczeństwo stosowania, działa jak kojący kompres, zawiera tylko niezbędne składniki receptury.
Preparat hypoalergiczny, bezzapachowy:
- 0% mydła,
- 0% barwników,
- 0% SLESu,
- nie ma zasadowego odczynu,
- minimalna bezpieczna ilość konserwantów,
- testowany pod kontrolą dermatologiczną.
Działanie:
- łagodzenie skóry wrażliwej,
- delikatnie natłuszcza i łagodnie myje,
- tworzy kremową i aksamitną pianę,
- zapewnia długotrwały efekt miękkiej i gładkiej skóry,
- zapobiega podrażnieniom i przesuszeniu naskórka,
- redukuje szorstkość, suchość i nadmierne łuszczenie.

Skład: Aqua, Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Glycerin, Sodium Hydroxide, Carbomer, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Laminaria Ochroleuca Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Propylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) roqt Extract, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sodium Benzoate, DMDM Hydantoin




Opakowanie:
Jak zwykle w przypadku tej firmy opakowanie jest bardzo skromne, ale poręczne i gustowne. Zawiera 200ml produktu.


Cena i dostępność:
Dostepność w mojej miejscowości niestety kiepska. Cena ok8-9zł



Moja opinia:
Bubel, bubel i jeszcze raz bubel. Zacznę od tego, że używałam go tylko do demakijażu twarzy. W ogóle sie nie sprawdził. Podkład zmywał w miarę ok, ale tuszu nie ruszał wcale (i nie mam tu na myśli wodoodpornego). Porażka. Gdy dostał mi się do oczu, szczypał niemiłosiernie i podrażniał patrzałki... Nie koi, nie nawilża. Po dłuższym stosowaniu wysuszył skórę wokół ust. Wydajność kiepska. Następnie stwierdziłam, że skoro nie do twarzy to może do ciała da się wykorzystać ten produkt. Niestety też nie. Nie pieni się, nie oczyszcza dokładnie. Jak dla mnie nic nie robił. Na pewno nie kupię go więcej.



A Wy stosowałyście ten produkt?

środa, 24 października 2012

Seboravit na przetłuszczające się włosy

Cześć dziewczyny!!!



Moje włosy nie przetłuszczają się mocno, zazwyczaj ze spokojem mogę wytrzymać 2 dni bez mycia, jednak czasami chciałabym je przeciągnąć o ten jeden dzień, a niestety się nie da. 3 dnia od mycia moje włosy są w stanie conajmniej odrażającym i przerażającym. Dlatego skusiłam się na szampon z czarnej rzodkwi, lizyłam na super efekty, niestety Seboravit mnie zawiódł.




Obietnice producenta:
Szampon Seboravit z ekstraktem czarnej rzodkwi przygotowaliśmy dla osób, których włosy są cienkie, z tendencją do przetłuszczania. Szampon likwiduje łojotok i ogranicza złuszczanie naskórka. Regularnie stosowany odżywia skórę głowy i wzmacnia słabe włosy. Polecany zwłaszcza do codziennego mycia.Z tej serii można kupić też odżywkę Seboravit o działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybicznym, kompleks Seboravit w ampułkach do włosów tłustych i z łupieżem oraz serum ziołowo witaminowe Seboravit do włosów przetłuszczających się.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Raphanus Sativus Extract, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, DMDM Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolino ne, Citric Acid, Perfum, Hexyl Cinnamal.



Opakowanie:
Bardzo wygodne, plasik nie jest ani za twardy ani zbyt miękki. Zawiera 300ml produktu.


Dostępność:
Do kupienia tylko w aptece. Kosztuje 7zł



Moja opinia:
Zacznę od tego, że szampon nie zmywa oleju. Dla mnie to duży problem, ponieważ przed każdym myciem olejuję włosy. Konsystencja ok, raczej gęsta, ale nie bez przesady. Spodziewałam się okropnego zapachu, jednak niczego takiego nie zauważyłam. Niestety kiepsko się pieni i mocno plącze włosy, Nie powstrzymał przetłuszczania nawet o jeden dodatkowy dzień. Szkoda. Liczyłam na lepsze efekty. Najgorszy nie jest, nie obciąża włosów, jeśli ktoś nie używa oleju to na pewno ładnie domyje włosy, jednak dla mnie to za mało. Może mam zbyt wielkie wymagania:P


Używałyście już tego szamponu?

Jesiennie....

Cześć dziewczyny!!!


Ostatnio bardzo mocno pochłania mnie pisanie pracy licencjackiej oraz prywatne problemy, ale obiecuję poprawę:)








A Wam jak mija nasza piękna jesień?

środa, 10 października 2012

Trochę słońca, czyli samoopalacz dove

Cześć dziewczyny!!!



Mam ciemniejszą karnację, dlatego raczej cały rok jestem lekko opalona, ale od czasu do czasu wspomagam się samoopalaczami. Balsam z dove używałam już kilka lat temu w liceum, a w tym roku odnalazłam go na nowo.  



Balsam Dove Summer Glow + SPF 15 jest kosmetykiem pozwalającym na łagodne, bezpieczne i stopniowe uzyskanie "opalenizny". Zawiera on DHA (dihydroksyaceton), który wiąże się z warstwą rogową naskórka tworząc barwny kompleks. Powolne przyciemnianie skóry rozpoczyna się już po 2-3 godzinach od nałożenia balsamu a intensywność zabarwienia zależy od ilości aplikacji preparatu. Dodatkowym składnikiem intensyfikującym kolor opalenizny jest zawarta w balsamie erytruloza. Ma ona powolniejsze działanie niż DHA i powoduje przyciemnienie po ok. 24 godzinach od nałożenia.
Nowy samoopalający balsam do ciała Summer Glow z SPF 15 to pierwszy dostępny na rynku tego typu kosmetyk, który zawiera filtr przeciwsłoneczny*** (z faktorem 15). Balsam ten pozostawia skórę miękką i gładką oraz podkreśla jej naturalny koloryt. Dzięki filtrowi SPF 15 pomaga chronić skórę przed działaniem słońca i szkodliwych promieni UV. Dzięki odpowiednio dobranym składnikom samoopalającym tworzy piękną opaleniznę, a wysoka zawartość gliceryny pomaga zachować skórze właściwy poziom nawilżenia.



Opakowanie:
Fajne i wygodne, choć może trochę za twarde. Zawiera 250ml produktu.


Dostępność i cena:
W zależności od okazji balsam kosztuje od 13-18zł. Nie ma problemu z dostępnością.



Moja opinia:
Zacznę od tego, że osoby, które są nowicjuszami w korzystaniu z samoopalaczy będą miały problemy z użytkowaniem tego produktu. Aby go dobrze i odpowiednio rozprowadzić, należy nabrać trochę wprawy. Nadaje brązowo-pomarańczowy odcień dlatego nakładam go w niewielkich ilościach (nie chcę wyglądać jak marchewka). Konsystencja jest bardzo fajna, ani gęsta ani wodnista, w sam raz. Balsam jest dosyć wydajny. Jednak bardzo długo się wchłania. Wiadomo, że po użyciu takiego produktu trzeba chwilę poczekać z ciuchami czy leżakowaniem. W przypadku tego produktu należy czekać nawet godzinę!!!  Ale za to bardzo mocno nawilża i nie brudzi ciuchów.  Uwielbiam drobinki, które pozostawia na skórze, są cudowne. Subtelne a jednak widoczne. Produkt jest przyzwoity, ale jego aplikacja wymaja wprawy. Ah zapomniałam dodać, że mam wersję, dla ciemnej karnacji. Nie wiem jak działa ten do jasnej.



A Wy używacie samoopalaczy?

czwartek, 4 października 2012

Domowe sposoby na pielęgnacje

Cześć dziewczyny!!!



Każda z Nas stara się w różny sposób dbać o swoją urodę, oczywiście skutki tych zabiegów również bywają różne. Pielęgnacja nie oznacza, że musimy mieć worek pieniędzy i kupować cuda nie wiadomo skąd sprowadzane i co zawierające. Czasami wystarczy wykorzystać to co mamy w domu.


Piling kawowy:
Najłatwiejszy domowy piling. Wystarczy kilka łyzeczek kawy, trochę wody, łyżka soli. Wody nie dodajemy zbyt dużo, aby nie powstała nam "zupa", piling ma mieć konsystencję papki.



Piling z soli:
Ten piling poleciła mi pani dermatolog. Potrzebujemy trochę soli gruboziarnistej. W trakcie kąpieli na mokrą dłoń wysypujemy troche soli i szuru-buru po ciałku. Oczywiście ta wersja jest bardzo ostra, więc nie polecam jej do twarzy.  Stosowałam ten piling na zrogowacenie okołomieszkowe i byłam bardzo zadowolona.


Piling miodowy:
Odrobina miodu, łyżka cukru i odrobina oliwy z oliwek. Świetny piling dla skóry wrażliwej. Polecam go również na usta i w okolicach oczu.


Płukanka piwna:
1 szklanka piwa+ 1 szklanka wody


Maska do włosów z bananów:
1 banan, 1 jajko, odrobina oliwy z oliwek, 1 łyżka miodu.
Banana rozgniatamy, białko ubijamy, żółtko rozmącamy. Całość mieszamy z oliwą i miodem. Nakładamy na włosy na min 30 minut.




A Wy jakie macie sposoby na naturalną pielęgnację?




wtorek, 2 października 2012

Super produkt- Nivea pianka do włosów kręconych

Cześć dziewczyny!!!





Dziasiaj przedstawię Wam mój ulubiony produkt do stylizacji włosów. Z racji tego, że mam ni loki, ni fale, szukałam czegoś co podkreśli skręt, lekko go usztywni, ale nie bedzie dawać efektu hełmu. Ciężko było, ale po długich poszukiwaniach odnalazłam ta piankę.


Obietnice producenta:
 Specjalnie dostosowana do potrzeb włosów kręconych i falowanych. Podkreśla skręt fal i loków oraz zwiększa ich objętość. Dzięki sytemowi Vitamin-Fix z zapewnia włosom sprężystość i elastyczność. Zwiększa objętość włosów i zapewnia bardzo mocne utrwalenie, nie sklejając przy tym loków. Formuła ze składnikiem witaminowym pielęgnuje włosy bez ich obciążania. Nie wykrusza się i nie pozostawia śladów, zapewnia włosom naturalny połysk. Zapewnia długotrwały efekt. Nie wysusza włosów - produkt nie zawiera alkoholu.

Skład: Aqua, Isobutane, VP/VA Copolymer, Propane, Polyquaternium-68, Polyquaternium-4, Aloe Barbadenis, Panthenol, Niaciniamide, Cetrimonium Chloride, Hydroxyethyl Cetyldimonium Phosphate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Butane, Citric Acid, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Isobutylparaben, Propylparaben, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellon, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl lonone, Benzyl Alcohol, Limonenne, Parfum 



Dostępność i cena:
W mojej miejscowości niestety jest problem z dostępnością tej serii nivei. Cena ok.13zł.


Opakowanie:
Ładne, poręczne. Zawiera 150ml produktu.



Moja opinia:
Zacznę od tego, że pianka jest bardzo wydajna, ma fajną konsystencję: nie jest ani zbyt wodnita ani zbyt twarda. Ma dość zbitą konsystencję. Zapach kojarzy mi się z zakładem fryzjerskim, czyli dla mnie jak najbardziej na plus:) Pianka fajnie utrwala loki, podkreśla je, ale nie zbija ich w strąki. W moim przypadku zmniejsza puszenie się kłaczków. Wgniatam ją w wilgotne włosy, a potem lekko podsuszam włosy suszarką z dyfuzorem i pozostawiam do całkowitego wyschnięcia. Efekt fajnej fryzurki pozostaje u mnie dwa dni. Najważniejsze: po wszystkich piankach następnego dnia miałam jakieś takie dziwne coś, takie białe paprochy we włosach a tu tego nie mam:) jedyny minus: w nadmiarze nałożona, może obciążyć włosy. Żużyłam już kilka opakowań i na pewno wrócę po kolejne.


A wy jakich kosmetyków do stylizacji włosów używacie?



poniedziałek, 1 października 2012

Inspiracje fryzurowe

Cześć dziewczyny!!!


Dzisiaj kilka słów o fryzurach, uczesaniach, które bardzo mi się podobają, ale niestety raz, że nie umiem sobie czegoś takiego wyczarować na głowie, to dwa mam zbyt krótkie kłaczki:(


Strasznie podobają mi sie takie niedbałe koczki, są po prostu mega. Widziałam kilka filmików jak coś takiego zrobić, próbowałam oczywiście i nic nie wyszło- mam za cienkie włosy. Lubię wszelkiego rodzaju plecionki- warkocze, francuzy, kłosy itd.


Chyba musiałabym się wybrać na jakiś kurs fryzur albo coś w tym stylu:P














zdjęcia pochodzą ze strony www.fryzury.net