Obserwatorzy

środa, 29 sierpnia 2012

Zużycia: Maska Isana Asia

Cześć dziewczyny!!!

Wczoraj wybrałam się do fryzjera podciąć końce. Ogólnie mam wielki uraz do fryzjerów po tym jak przez rok czekałam aż włosy odrosną mi do normalnej długości.... Ale stwierdziłam, że podciąć końce o 1cm to chyba nie sztuka i nie da się tego źle zrobić. Jak bardzo się myliłam:( Nie dołącze zdjęcia, bo wyglądam strasznie. Poleciało 10cm moich włosów:( Oczywiście nie zapłaciłam za TAKĄ usługę.


Maskę Isana Asia kupiłam z myślą poprawienia stanu włosów po dekoloryzacji, czyli w marcu. Początkowo używałam jej często, ale potem wrzuciłam ją do pudła z innymi odżywkami i tak zaginęła. Skończyłam ją dziś rano.




Obietnice producenta:
Intensywna kuracja 2-minutowa+ natychmiastowa pomoc dla zniszczonych włosów. Kombinacja składników ekstraktu z kwiatu lotosu i protein sojowych pielęgnuje i wspomaga regenerację włosów wymagających i silnie zniszczonych. Pantenol oraz proteiny pszenicy chronią uszkodzone włosy oraz zwiększają ich objętość.



Opakowanie:
Poręczne, miękkie dzięki czemu łatwo wycisnąć zawartość. Zawiera 150ml maski.


Cena:
Chyba 6,99zł



Moja opinia:
Niestety w moim przypadku jest mało wydajna, bardzo mało. Nakładałam ją na 45 minut, a nie na 2, a mimo to włosy nie były tak super nawilżone jak tego oczekiwałam. Były miękkie, błyszczące, niesplątane ale nie zauważyłam aby efekty były super. Po prostu nie było fajerwerków.Zapach jest cudowny, bardzo  mi się podoba. Dobry produkt, ale bez szału. Raczej nie wrócę do niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz